Na rynku nieruchomości pojawi się nowa profesja

  • Marta Sieliwierstow
opublikowano: 10-04-2012, 00:00

Wynegocjuje u dewelopera zniżkę dla klienta i kupi kilkanaście mieszkań na etapie dziuryw ziemi po atrakcyjnej cenie — o tym, kim ma być tarder i skąd taki pomysł, opowiada Damian Milibrand, prezes firmy Home Broker

„Puls Biznesu”: Skąd pomysł na stworzenie nowego zawodu? Damian Milibrand: Od początku powstania firmy, czyli od 2008 r., obserwujemy polski rynek mieszkaniowy. Cztery lata temu deweloperzy nie chcieli bądź nie mieli możliwości dostosowania się do zmiany warunków rynkowych, a w efekcie sprzedawały się przede wszystkim mieszkania z drugiej ręki. W 2009 r. rynek pierwotny się odbudowywał, a w 2010 r. wzmocnił go program Rodzina na swoim. W 2011 r. aż 35 proc. mieszkań sprzedanych za naszym pośrednictwem kupiono przy udziale kredytów z dopłatami. Z miesiąca na miesiąc sprzedajemy coraz więcej mieszkań z rynku pierwotnego. Poza tym, kiedy program dopłat jest wygaszany, klienci częściej poszukują okazji na rynku, aby zrekompensować sobie droższy kredyt niższą ceną mieszkania. Dlatego stworzyliśmy dla nich nową ofertę. Aby być wiarygodnym i móc zaproponować klientom mieszkania z rynku pierwotnego, najlepiej odpowiadające ich potrzebom, trzeba mieć dużą wiedzę o wszystkich deweloperach i inwestycjach (już teraz współpracujemy z 450 deweloperami). Stąd pomysł na stworzenie nowego stanowiska — zawodu tzw. tradera, specjalisty ds. rynku pierwotnego, który w naszym imieniu negocjuje z deweloperami zakupy pakietowe i niższe ceny.

Jakie dokładnie zadania będą mieli traderzy?

Trader ma pomagać doradcom — wskazywać atrakcyjne oferty na rynku pierwotnym. Kiedy doradca poszukuje dla klienta dwupokojowego mieszkania za 300 tys. zł, trader ma zaproponować mieszkanie z rynku pierwotnego spełniające te wymagania. Ponadto ma zadanie wynegocjowania u dewelopera odpowiedniej ceny dla klienta, jeśli będzie wiedział, że klient jest zdecydowany i od ręki kupi tę nieruchomość, gdy cena zostanie obniżona np. o 20 tys. zł. Traderzy kontaktują się z deweloperami także po to, by wzmacniać i utrzymywać dobre relacje, a także przeprowadzać zakupy pakietowe. Najlepiej rozpoczynać współpracę z deweloperami jeszcze przed uzyskaniem przez nich kredytu na realizację inwestycji. Jeśli bank wymaga od dewelopera dużej przedsprzedaży (obecnie od 15 do nawet 30 proc.) to sądzimy, że warto nawiązać współpracę z dużym dystrybutorem — takim jak my. Możemy się zająć przedsprzedażą i znajdowaniem chętnych na mieszkania w inwestycji, ale w zamian oczekujemy specjalnych warunków finansowych. Liczymy na lepsze ceny za metr kwadratowy dla naszych klientów.

Na jak duże zniżki liczycie?

Deweloperzy bardzo nie lubią mówić o obniżkach cen — to nasz kolejny atut. Inwestorowi łatwiej dać zniżkę graczowi z zewnątrz, bo może to wytłumaczyć np. sprzedażą kilkunastu mieszkań, niż indywidualnym klientom. Zniżki udzielane nabywcom indywidualnym są ryzykowne. Stwarzają zawsze możliwość wycofania się z umowy osób, które kupiły lokal wcześniej, nie uzyskawszy rabatu. Średnie zniżki na jakie liczymy, to 8-18 proc. mniejsze rabaty — na poziomie 3-5 proc. — może wynegocjować każdy klient indywidualny.

Ile osób chcecie zatrudnić?

Chcemy wprowadzać traderów do wszystkich oddziałów. Będą to zarówno osoby, które wcześniej pracowały w działach sprzedaży deweloperów, jak i pracownicy Home Brokerze, którzy chcą się w ten sposób rozwijać. Zaczęliśmy od 10 osób, obecnie jest ich 15.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Sieliwierstow

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu