Na świecie nieźle, w Warszawie słabo

Roman Przasnyski
opublikowano: 18-10-2010, 00:00

W piątek na giełdach wielkich rewelacji nie było. W Europie prym wiodły Ateny i Istambuł, gdzie indeksy zyskiwały odpowiednio 0,8 i 1,4 proc. Rekordy bił także DAX, który pokonał poziom 6500 punktów. Dobre dane o wzroście sprzedaży detalicznej w Stanach Zjednoczonych o 0,6 proc. i jeszcze lepsze o wzroście wskaźnika aktywności gospodarczej w rejonie Nowego Jorku euforii nie wzbudziły. W pierwszych minutach handlu na Wall Street indeksy zyskiwały po kilka dziesiątych procent. Nastroje popsuł nieco gorszy od oczekiwań odczyt wskaźnika nastrojów amerykańskich konsumentów oraz większy niż oczekiwano wzrost zapasów w firmach.

Handel na warszawskiej giełdzie zaczął się w piątek od niewielkich wzrostów. Indeks największych spółek zyskiwał na otwarciu 0,22 proc. a wskaźnik szerokiego rynku rósł o 0,15 proc. MWIG40 i sWIG80 szły w górę symbolicznie po kilka setnych procent. Już w trakcie pierwszej godziny nastroje nieznacznie się pogorszyły. Indeksy spadły pod kreskę, ale skala przeceny była niezbyt wielka. WIG20 zniżkował o 0,2 proc. i usilnie starał się te straty niwelować. W gronie największych spółek trudno było znaleźć akcje, których wartość zmieniała się o więcej niż 1 proc. Sympatie inwestorów często się zmieniały. Rosnące o 0,8 proc. na otwarciu papiery Pekao po dwóch godzinach traciły już 0,3 proc. Podobnie było z walorami PKO, PKN Orlen i Telekomunikacji Polskiej. Konsekwentnie na niewielkim plusie trzymały się akcje KGHM i PZU. Indeks największych spółek przez większą część dnia przebywał nieznacznie pod kreską. Na moment wyrwał się w górę po publikacji niezłych danych zza oceanu. Radość jednak trwała bardzo krótko i końcówka sesji należała już zdecydowanie do niedźwiedzi. Ostatecznie indeks największych spółek zniżkował o 0,85 proc. WIG stracił 0,59 proc. a sWIG80 spadł o 0,27 proc. Najmniej, bo jedynie o 0,08 proc. w dół, poszedł wskaźnik średnich spółek. Obroty wyniosły nieco ponad 1,7 mld zł.

Pod szczytami coraz bardziej nerwowo. Tak można skwitować w najkrótszy sposób to, co obserwujemy w ostatnich dniach na warszawskim parkiecie. Po ustanowieniu rekordu 5 października i próbie jego poprawienia dzień później, nadeszła trzydniowa korekta. Kolejny atak na szczyt mieliśmy w środę, 13 października. Skończyło się na razie dwudniowym spadkiem. Rekordy trendu jednych kuszą do realizowania zysków, innych do kupowania akcji. Obroty są wciąż pokaźne. Polaryzacja poglądów na przyszłość giełdowej koniunktury rośnie. Ciekawe, co z tego wyniknie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Roman Przasnyski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy