Największy potencjał wzrostu spożycia drzemie na rynkach Azji
Według ekspertów, firmy mleczarskie mają przed sobą wiele tłustych lat. Humor psują im jedynie unijne limity produkcyjne.
Od kilku miesięcy w UE narasta fala krytyki systemu kwot mlecznych. Powód jest prosty. Na światowym rynku popyt na wyroby mleczarskie przewyższa podaż, dzięki czemu ich ceny są najwyższe od lat.
Przyszłość jest biała
Eksperci przekonują, że świetna koniunktura utrzyma się do 2015 r.
Z opublikowanej w Wielkiej Brytanii przez stowarzyszenie UK Dairy „białej księgi” dotyczącej sektora mleczarskiego wynika, że światowy popyt na wyroby mleczarskie, licząc od 2005 do 2015 r., ma wzrosnąć o ponad 25 proc. (średnie tempo 2,6 proc. rocznie). Nie wszędzie jednak boom ma być równie silny (patrz mapa).
„Tradycyjne rynki, jak Unia Europejska, Japonia, Ameryka Północna i Oceania odnotują najniższy wzrost popytu (1 proc. lub mniej rocznie)” —czytamy w raporcie UK Dairy.
Trzy razy szybciej ma rosnąć spożycie wyrobów mleczarskich na Bliskim Wschodzie i w północnej Afryce. Jednak największy potencjał wzrostu sprzedaży wiąże się z rynkami azjatyckimi. Na przykład w Wietnamie spożycie ma zwiększać się aż o 15 proc. rocznie.
„Przewiduje się, że popyt w Chinach będzie rósł o blisko 17 proc. rocznie do 2010 r., a w latach 2010-2015 o blisko 4,6 proc.” — czytamy w raporcie.
W związku z tak dużym potencjałem rozwoju eksportu i wzrostem cen nie powinno nikogo dziwić, dlaczego branża mleczarska w Polsce i innych krajach UE prosi o poluzowanie unijnego gorsetu kwot mlecznych.
Z rządowym wsparciem
Ku zadowoleniu branży, Wojciech Mojzesowicz, minister rolnictwa, zapowiedział, że Polska wystąpi na forum UE z propozycją zwiększania kwot mlecznych o 5 proc. rocznie. Przedstawiciele sektora uważają, że przy wsparciu innych krajów i nacisku organizacji branżowych jest szansa na sukces. Zwiększenie limitów bardzo ułatwiłoby życie firmom mleczarskim, którym w związku z rozwojem eksportu zaczyna brakować surowca do produkcji.
— Między firmami toczy się obecnie ostra walka o surowiec — przyznaje Tadeusz Nadrowski, prezes SM Ostrołęka, której udział eksportu w sprzedaży sięgnie w tym roku aż 50 proc.
Jego zdaniem, zwiększenie kwot mlecznych byłoby korzystne ze względu na duży, niewykorzystany potencjał rozwoju produkcji mleka wśród rolników, a także niewykorzystane moce zakładów mleczarskich. Obawia się jednak, że koniec hossy może wpłynąć na zaostrzenie konkurencji na rynku krajowym.