Na świecie wróciła moda na kupowanie akcji

Włodzimierz Uniszewski
opublikowano: 13-02-2008, 00:00

O takiej sesji byki marzyły od dawna. Potrzebowały mocnego argumentu, by skutecznie zniechęcić podaż do prób zepchnięcia cen w kierunku styczniowego minimum. Wczoraj te marzenia ziściły się. Pojawiła się nadzieja, że nadeszły wreszcie lepsze czasy dla tych, którzy mimo wszystko nie zwątpili w sens posiadania akcji.

Wszystkie elementy wzrostowej układanki dopasowały się idealnie. Wig20 pokonał istotny poziom oporu i wyrwał się ze strefy konsolidacji, procentowy zysk był znaczny, a obroty wzrosły, dodając wiarygodności wybiciu. Niedźwiedzie poniosły duże straty i w popłochu uciekały z rynku.

Pierwsze godziny notowań upłynęły pod znakiem ostrożnego badania gruntu przez obie strony. Na otwarciu sesji popyt wykazał większą inicjatywę umocniony dobrą postawą rynków zagranicznych po niezłym zakończeniu sesji w Nowym Jorku. Amerykańscy inwestorzy wykazali w poniedziałek sporą odporność na niepokojące wieści i nie wpadli w panikę po informacji o możliwości zaksięgowania znacznego odpisu przez AIG. Wzrost na Wall Street został zinterpretowany jako znak, że rynek już zdyskontował kiepskie wyniki spółek finansowych.

Wig20 szybko dotarł do zapory na poziomie 3000 pkt, ograniczającej strefę nużącej konsolidacji, w której indeks przebywał od ponad tygodnia. Kilkukrotne próby jej pokonania kończyły się kontratakiem podaży. W końcu jednak bykom udało się ją odczarować, by później stopniowo powiększać punktową zdobycz.

Nastroje się poprawiały, w miarę zbliżania się rozpoczęcia notowań na Wall Street. Bardzo ciepło przyjęto wypowiedź członka Rezerwy Federalnej Williama Poole’a, który stwierdził, że jest znaczna szansa uniknięcia recesji. Prawdziwą furorę jednak zrobiła deklaracja Warrena Buffetta, że wspomoże on pogrążone w kłopotach finansowych firmy ubezpieczające obligacje. Wisząca nad nimi groźba obniżenia ratingów siała w ostatnich dniach grozę na rynkach, budząc obawy przed reakcją łańcuchową w postaci kolejnej fali odpisów i strat banków.

Inwestorzy odetchnęli z ulgą i zaczęli na wyścigi kupować akcje, z których wiele kusiło atrakcyjnymi wycenami. To przypieczętowało triumf byków na GPW. W końcówce sesji nastroje były bliskie euforii, a Wig20 zyskiwał ponad 4 proc., by ostatecznie zakończyć dzień 3,8 proc. wyżej. Indeksy mniejszych spółek nie wypadły tak okazale i zyskały o połowę mniej. Obroty wyniosły 1,8 mld zł.

Włodzimierz Uniszewski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Włodzimierz Uniszewski

Polecane