Na walce o BSK mogą skorzystać tylko duzi

Beata Tomaszkiewicz
opublikowano: 2001-03-20 00:00

Na walce o BSK mogą skorzystać tylko duzi

Detaliczni inwestorzy powinni odpowiedzieć na ofertę ING

Rynek ze spokojem zareagował wczoraj na początek wezwania ING do sprzedaży akcji BSK. Co nie znaczy, że najbliższe dni nie przyniosą dużych wahań.

Wczoraj na otwarciu kurs akcji BSK wyniósł 265 zł, czyli tyle co cena zaoferowana przez ING w wezwaniu na te walory. Cena zamknięcia wyniosła ostatecznie 263,5 zł, co świadczy o tym, że rynek dokonał arbitrażu i doprowadził cenę akcji do optymalnego poziomu pod cenę wezwania.

Tymczasem głównym problemem detalicznych akcjonariuszy, którzy razem posiadają około 20 proc. akcji BSK, jest to, czy już teraz wycofać się z inwestycji, czy zaczekać na lepszą cenę. Tym bardziej że Skarb Państwa przyłączył się do protestujących akcjonariuszy mniejszościowych, niezadowolonych z ceny, jaką oferuje ING, i także chce zwołania NWZA BSK. Udziałowcy domagają się, by walne odbyło się 17 kwietnia, czyli jeszcze przed końcem wezwania, które ma nastąpić sześć dni później. Zamierzają na nim wprowdzić swoich członków do rady Śląskiego w drodze głosowania grupami i powołać nowego audytora. Liczą na to, że albo ING zaoferuje wyższą cenę, albo będą mieli wpływ na działalność BSK.

Nie czekać

Jednak protestujący mniejszościowi udziałowcy nie są drobnymi inwestorami. W tej grupie znalazły się fundusze i banki inwestycyjne, które zarządzają po 5 proc. lub wyższym pakietem BSK.

— Grupa ta na pewno nie będzie broniła interesów drobnych inwestorów indywidualnych — uważa Alfred Adamiec, doradca inwestycyjny PBK Asset Management.

Obserwatorzy rynku uważają, że gdy naciski będą zbyt duże, wówczas ING wycofa się z wezwania. Spodziewają się, że wówczas nastąpi gwałtowne załamanie kursu BSK i drobnym udziałowcom nie uda się już wycofać.

Fundusze mają siłę

Tymczasem DI BRE Banku wyceniło akcje BSK na 280-290 zł i w rekomendacji zalecił trzymanie papierów aż do czasu, gdy ING zdecyduje się podnieść cenę.

Jeszcze wyżej, bo na 339 zł wycenił akcje Śląskiego ABN-Amro. Rekomendował 13 marca trzymanie walorów, gdyż, jak uważają jego analitycy, osiągnięcie wyższej ceny jest wielce prawdopodobne.

— Na razie akcjonariusze mniejszościowi solidarnie walczą przeciwko ING, jednak wystarczy, że jeden się wyłamnie, a sojusz się zawali, bowiem pozostali nie będą w stanie nic wywalczyć na NWZA — uważa Alfred Adamiec.

Jego zdaniem, to jeden z bardziej prawdopodobnych scenariuszy. ING bowiem będzie się starało doprowadzić do porozumienia z którymś z protestujących banków lub funduszem.

— Może dojść do umowy, w ramach której fundusz lub bank w zamian za sprzedaż akcji BSK po 265 zł dostanie lepsze warunki przy innej transakcji — mówi Alfred Adamiec.

Wówczas pozostali protestujący nie wprowadzą swych ludzi do rady BSK.

— Jeśli nie dojdzie do porozumienia, to ING może się wycofać z wezwania, zmieniając strategię wobec BSK. Wówczas nikt nie zyska — uważa Alfred Adamiec.

W jego opinii, jeśli nawet niezadowolonym uda się wprowadzić swych członków do rady, to przykłady innych spółek świadczą o tym, że są sposoby na to, by ING mogło te osoby skutecznie izolować od informacji i wpływu na BSK.