Na wszelki i każdy wypadek

Maciej Napierała
opublikowano: 2006-10-25 00:00

Złoty interes na drugim końcu świata czy interes na bombie zegarowej? Wszystko jest możliwe. Ale też wszystko można przewidzieć.

Wzrost aktywności polskich przedsiębiorstw w handlu międzynarodowym oraz coraz odważniejsze inwestycje bezpośrednie polskich firm często w odległych rejonach geograficznych powodują, że również w naszym kraju wzrasta zainteresowanie możliwością ubezpieczenia ryzyka politycznego.

Stosunkowo powszechne jest ubezpieczenie ryzyka politycznego w odniesieniu do spłaty należności z tytułu realizacji kontraktów eksportowych, mniej znane są ubezpieczenia inwestycji bezpośrednich. W porównaniu z ubezpieczeniami majątkowymi są to oczywiście wciąż ubezpieczenia niszowe. Są one jednak coraz bardziej poszukiwane przez przedsiębiorstwa, bo zapewniają ochronę dla aktywów inwestycyjnych firmy i bezpieczną wymianę gospodarczą tym wszystkim, których działalność w jakikolwiek sposób uzależniona jest od negatywnych wydarzeń politycznych na świecie: eksporterów, firm dystrybucyjnych, banków czy wreszcie inwestorów bezpośrednich.

Zapotrzebowanie na ubezpieczenie ryzyka politycznego wzrasta, do czego przyczyniają się konflikty i niestabilność polityczna w wielu rejonach świata. Firmy amerykańskie zawierają tego typu ubezpieczenie, by spełnić wymogi kredytodawców i zasady ładu korporacyjnego. Zgodnie z oczekiwaniami rynku, zapotrzebowanie na takie ubezpieczenie może się zwiększyć wraz z dostosowywaniem się instytucji finansowych do wymogu ograniczania ryzyka politycznego w umowie kapitałowej Bazylea II.

Rozwój rynku

W ostatnich 25 latach ubezpieczyciele oraz brokerzy ubezpieczeniowi specjalizujący się w ryzyku politycznym zebrali doświadczenia, które umożliwiły wprowadzenie coraz bardziej wyszukanych produktów ubezpieczeniowych. Są to produkty skrojone na miarę specyficznego ryzyka poszczególnych umów i inwestycji. Możliwe jest już uzyskanie pokrycia do pełnych wymaganych limitów, polisy mogą być wystawiane na okres nawet 15 lat, można ubezpieczyć uniemożliwienie transferu zysków czy wreszcie osiągalne jest pokrycie np. dla przeniesienia produkcji do Indii.

Uniemożliwienie wykonania kontraktu to ryzyko które może dotknąć firmy produkcyjne z najróżniejszych branż, firmy prowadzące obrót gospodarczy z zagranicą i w coraz większym stopniu instytucje finansowe, dążące do zabezpieczenia kontraktów eksportowych, dużych projektów infrastrukturalnych i kredytów inwestycyjnych. Ubezpieczenie zapewnia ochronę na wypadek niezapłacenia należności z przyczyn zarówno niezależnych od wierzyciela, jak i od dłużnika, na wypadek embarga, niemożności konwersji walut, nacjonalizacji, działań wojennych czy zamieszek społecznych.

Ubezpieczenie od ryzyka konfiskaty z kolei chroni przedsiębiorców przed wywłaszczeniem ich majątku zainwestowanego za granicą. Jest ono przeznaczone dla przedsiębiorstw produkcyjnych.

A co ze szkodami?

Mimo że w minionych 20 latach ubezpieczyciele wypłacili z tytułu ryzyka politycznego odszkodowania w miliardach dolarów, ze względu na poufność danych rzadko publikowane są szczegóły. W związku z tym musimy się ograniczyć do przykładów ogólnych, które jednak wyraźnie pokazują, jak zadziałało ubezpieczenie w najbardziej konfliktowych rejonach świata:

- wypłata odszkodowania dla firmy amerykańskiej po tym, gdy inwestycja bezpośrednia w jednym z krajów azjatyckich musiała zostać przerwana, a rząd państwa, w którym była dokonana inwestycja, nie uznał wyroku sądu arbitrażowego,

- rekompensata wypłacona organizacji pozarządowej, zmuszonej do ewakuacji pracowników z kraju w Afryce Zachodniej ze względu na wojnę domową,

- wypłata odszkodowania europejskiej firmie produkcyjnej w sytuacji, gdy jedno z państw afrykańskich będące stroną transakcji nie uregulowało swoich należności,

- wypłata odszkodowania dla banku europejskiego, który nie odzyskał kredytu udzielonego państwu afrykańskiemu.

Obszary ryzyka w 2006

Od początku lat 90. grupa Aon (największy na świecie broker ubezpieczeniowy i reasekuracyjny) publikuje mapę ryzyka politycznego i gospodarczego (Political & Economic Risk Map). Jest to mapa świata, która określa poziom ryzyka dla poszczególnych krajów i jest przygotowywana na podstawie badań prowadzonych wśród ubezpieczycieli z rynku londyńskiego specjalizujących się w ryzyku politycznym.

Jak się rozkłada ryzyko polityczne w 2006 roku? Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że świat w 2006 roku jest bezpieczniejszy niż w roku poprzednim. Takie stwierdzenie byłoby jednak daleko idącym uproszczeniem. Tylko 74 kraje (z łącznie 204 przeanalizowanych) zostały zakwalifikowane jako obszary poniżej średniego ryzyka. Są to kraje zaznaczone na mapie kolorem zielonym (ryzyko umiarkowanie niskie) i ciemnozielonym (ryzyko niskie).

Widoczna jest też duża geograficzna koncentracja ryzyka: kraje o podwyższonym ryzyku (kolor pomarańczowy i beżowy) skupione są w rejonach: Ameryki Łacińskiej, Afryki i Azji. Wiąże się to z niestabilnością polityczną w tych regionach i wynikającymi stąd zagrożeniami dla gospodarki. Nie będzie zaskoczeniem, że kraje o obniżonym ryzyku to kraje Ameryki Północnej, Europy Zachodniej i Środkowej, Australii i Oceanii. Widoczna jest tendencja coraz większej polaryzacji ryzyka, aczkolwiek niemożliwa jest precyzyjna ocena rozłożenia ryzyka w przyszłości ze względu na nieprzewidywalność wydarzeń politycznych i gospodarczych na świecie.

Jak wygląda nasza część Europy? Kraje takie jak Chorwacja, Czechy, Słowacja, Estonia, Węgry, Słowacja i Słowenia są oceniane jako kraje o niskim ryzyku. Co ciekawe, na tle krajów, które w 2004 roku przystąpiły do Unii Europejskiej, Polska w 2006 została oceniona nieco gorzej: jako kraj z ryzykiem umiarkowanie niskim (kolor zielony), a nie niskim (kolor ciemnozielony), jak większość krajów UE.

Niezależnie od zawirowań politycznych i zmian w klasyfikacji ryzyka dla poszczególnych krajów, rynek ubezpieczeń od ryzyka politycznego wciąż będzie oferował szerokie spektrum ubezpieczanego ryzyka i będzie wypracowywał nowe rozwiązania. Dzięki temu inwestorzy, importerzy, eksporterzy i organizacje pozarządowe łatwiej będą mogły podjąć decyzję o rozwijaniu działalności w krajach, w których ryzyka politycznego nie da się zupełnie wykluczyć. To dobra wiadomość również dla polskich firm.

Maciej Napierała

Aon Polska