Na GPW wchodzi nowa fala spółek. To one mogą wkrótce zostać liderami wzrostów.
Hossa na giełdzie przeniosła się na rynek pierwotny. Inwestorzy znów ustawiają się w kolejkach po ich akcje. Stopy redukcji w ostatnich ofertach publicznych sięgały 80 proc.
Debiutów będzie więcej
W 2003 r. na GPW pojawiło się 6 nowych spółek. Ostrożne prognozy na ten rok mówią o kilkunastu debiutach. Trwają oferty publiczne Plast-Boxu i Betacomu. Chętnych do debiutu z dnia na dzień przybywa. Większość to małe i średnie firmy z ambicjami.
— Teraz łatwiej uzyskać pieniądze z rynku niż kiedykolwiek. Ryzyko fiaska emisji jest małe, gdyż popyt inwestorów jest bardzo duży. Rynek jest głodny nowych ofert — mówi Tomasz Tołwiński, analityk banku Trigon Capital.
Book buildingi Plast-Boxu i Betacomu kończyły się ogromną przewagą popytu.
— Inwestorzy finansowi szukają nowych firm i nie ma w tym nic dziwnego. Na GPW wybierają się solidne spółki, które poradziły sobie w czasach słabej koniunktury. Mają realną wizję rozwoju i giełda jest dla nich naturalnym etapem w rozwoju — dodaje Alfred Adamiec, doradca inwestycyjny.
Coś za coś
Nie znaczy to jednak, że egzamin dojrzałości dla spółek giełdowych, czyli pierwsza oferta publiczna, jest prosty. Spółka musi zaprezentować jasną strategię i plany, które chce realizować za pozyskane pieniądze. Po debiucie musi udowodnić, że realizuje obietnice.
— Spółka nie może osiąść na laurach. Inwestorzy patrzą uważnie na jej postępy — mówi Wojciech Szymon Kowalski, analityk giełdowy.
Jeśli nowe firmy nie zawiodą inwestorów, zastąpią obecnych liderów hossy — średniaków na GPW.
— Świeża krew jest bardzo potrzebna giełdzie. Mariaż spółek o prywatnych korzeniach ze świeżym kapitałem od funduszy inwestycyjnych to przyszłość rynku akcji — mówi Radosław Solan, analityk BDM PKO BP.
Giełdowi nowicjusze mogą zaoferować inwestorom to, czego brakuje największym polskim firmom.
Spółki takie, jak TP SA czy PKN Orlen nie mają już szans na bardzo dynamiczny rozwój.
— Niszowe firmy wchodzące właśnie na rynek, np. Śnieżka, Plast-Box, mogą szybciej stać się firmami z mocną pozycją w naszym regionie Europy niż PKN Orlen — uważa Wojciech Szymon Kowalski.