Nadchodzi zmierzch klasycznych funduszy

Grzegorz Nawacki
opublikowano: 05-01-2010, 00:00

Szykujemy zmianę, która pozwoli klientom zarabiać w każdych warunkach

Nie ma co liczyć na wieloletnią hossę — uważa nowy szef zarządzających BPH TFI

Szykujemy zmianę, która pozwoli klientom zarabiać w każdych warunkach

— mówi Grzegorz Łętocha.

Fundusze BPH TFI mają być jak oliwa, zawsze na wierzchu — to główny cel strategii nakreślony przez Grzegorza Łętochę, który od niedawna stoi na czele zespołu zarządzających funduszami.

— Chcemy przesunąć zarządzanie funduszami w stronę strategii absolutnego zwrotu, czyli wypracowywania dodatnich stóp zwrotu bez względu na sytuację na rynku. Tego oczekują klienci — to, że rynek spadł o 15 proc., a oni stracili tylko 10 proc. nie daje satysfakcji. Będą szukali produktów, które przyniosą zysk. Dlatego będziemy wprowadzali więcej produktów łączących inwestycje w dług i akcje z wykorzystaniem instrumentów pochodnych — mówi Grzegorz Łętocha, dyrektor departamentu zarządzania aktywami BPH TFI.

Jego zdaniem, rynek TFI czeka prawdziwa rewolucja.

— Produkty akcyjne mogą nie być tak atrakcyjne, jak bywały. Zmiany 50 proc. w skali roku są trudne do zaakceptowania. Pokażemy klientom elastyczne produkty dążące do dodatniego wyniku bez względu na rynek. Będzie to coś między klasycznym funduszem inwestycyjnym a strategiami typu hedge. Mam wątpliwości, czy w perspektywie kilku lat czeka nas pasmo wzrostów na giełdach. Będziemy musieli się bardziej starać, a nie tylko zarządzać zgodnie z benchmarkiem — mówi Grzegorz Łętocha.

To marzenia

Eksperci są zaskoczeni nową strategią BPH, tym bardziej że należy ono do banku nastawionego na detalicznego klienta TFI, który do tej pory sięgał po klasyczne fundusze..

— Nie zauważyłem, by popyt na fundusze o klasycznych strategiach inwestycyjnych malał, takie zjawisko nie występuje nigdzie na świecie. Strategie alternatywne zdobywają popularność, ale wciąż większość pieniędzy trafia do funduszy o profilu akcyjnym lub obligacyjnym. Idea przynoszenia zysków bez względu na warunki rynkowe jest szczytna, ale dlaczego klienci mają ufać, że zarządzający, którzy nie potrafią pokonać prostego benchmarku, którym jest giełdowy indeks, będą w stanie wypracowywać dodatnie stopy zwrotu w czasie spadków. To jeszcze trudniejsze — mówi Tomasz Publicewicz, analityk Analiz Online.

Nie będzie hossy

BPH TFI we wczorajszej ankiecie "PB" wśród zarządzających jako nieliczne obstawiło w 2010 r. spadki na GPW.

— Potencjał wzrostu uważam za ograniczony, bo są strukturalne ograniczenia. Przez 20 lat wzrost gospodarczy napędzany był przez wydatki amerykańskich konsumentów, a ich podtrzymanie jest niemożliwe. Zadłużenie konsumentów w USA na poziomie 130 proc. rocznego dochodu to za dużo. A co ma napędzać amerykańską gospodarkę, jak nie popyt wewnętrzny? Eksport nie jest w stanie zastąpić tego popytu w krótkim terminie — mówi Grzegorz Łętocha.

Nad Polską wisi z kolei wielka dziura budżetowa. Problemy gospodarki w końcu odbiją się na rynku akcji.

— Obecne wzrosty na giełdach światowych napędzane są m.in. przez interwencję monetarną, ale jej przełożenie na realną gospodarkę jest jak na razie mizerne. W pierwszej fazie wzrost gospodarczy może być dynamiczny wskutek odbicia od dna, ale potem wyhamuje. Najbliższe kwartały są dla gospodarki optymistyczne, ale potem będzie trudno — mówi Grzegorz Łętocha.

Przyszłość GPW też nie rysuje się w różowych barwach.

— Lepiej wstrzymać się z zakupami, bo głębsza korekta jest bardzo prawdopodobna. Są czynniki za wzrostem: duża nadpłynność i kapitał szukający atrakcyjnych lokat. Minusem są wysokie wyceny. Trudno jest znaleźć tanie spółki, bo w większości ceny są dostosowane do optymistycznych prognoz. Tanio wygląda budownictwo, ale teraz jest szczyt wyników. W przyszłych latach trudnej będzie pozyskiwać kontrakty. Oferty publiczne będą hamowały wzrosty. Tak duża podaż akcji w pewnym momencie przystopuje wzrost — mówi Grzegorz Łętocha.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu