Dochody z CIT byłyby większe, gdyby rząd mniej majstrował przy ustawach podatkowych.
Najwyższa Izba Kontroli (NIK) przedstawiła wyniki rozliczania się podmiotów gospodarczych ze zobowiązań z tytułu podatku dochodowego od osób prawnych (CIT). Kontrole przeprowadzono wśród 54 przedsiębiorców między 2000 r. a drugą połową 2002 r. Wykazały one spadek podatków CIT płaconych do budżetu, co wynikało nie tylko z pogarszającej się sytuacji gospodarczej kraju.
Zdaniem NIK, to, że przedsiębiorcy płacili mniej podatków, było konsekwencją m.in. nadmiernego fiskalizmu i restrykcyjności przepisów podatkowych oraz bardzo niestabilnego systemu podatkowego (w badanym okresie 15-krotnie zmieniano ustawę o CIT i 14-krotnie ordynację podatkową).
— W czasie gry nie należy zmieniać jej zasad. Rząd powinien wcześniej przeprowadzić kompleksową reformę systemu podatkowego, a nie tylko zmiany. Brak pewności prawnej negatywnie odbijał się na prowadzonej przez podatników działalności, a przy tym zmniejszał efektywność kontroli skarbowej. Nie bez znaczenia dla kondycji finansowej podmiotów gospodarczych była też relatywnie wysoka stawka podatku dochodowego. Wprawdzie została obniżona z 30 do 28 proc., to jednak wydatnie ograniczała aktywność gospodarczą podatników — mówi Krzysztof Szwedowski, wiceprezes NIK.
Nie bez winy wobec fiskusa okazali się też sami przedsiębiorcy. W toku kontroli ujawniono, że gros firm próbuje manipulować przepisami podatkowymi, by odprowadzić jak najmniej pieniędzy do budżetu. Niewielka liczba kontrolowanych firm (w 2000 r. tylko 2,9 proc., zaś w 2001 r. — 2,3 proc.) prowokuje, zdaniem NIK, do naciągania fiskusa.