Nadzór zasypuje spółki pytaniami

Mariusz Zielke
10-01-2008, 00:00

Wybierasz się na GPW, przeczytaj, o co może zapytać cię KNF po złożeniu prospektu. W tym roku miało być prościej, ale nie będzie.

KNF tak „prześwietla” przyszłych debiutantów, że część z nich rezygnuje z giełdy

Wybierasz się na GPW, przeczytaj, o co może zapytać cię KNF po złożeniu prospektu. W tym roku miało być prościej, ale nie będzie.

Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) stosuje specjalną procedurę wobec małych spółek, co do których ma wątpliwości, czy są przygotowane do wejścia na GPW. Procedura obejmuje m.in. wysyłanie firmom serii około 50 dość niestandardowych pytań, które — jak tłumaczą urzędnicy — mają uzmysłowić zarządom powagę giełdowych planów. W rzeczywistości działają na spółki odstraszająco.

Według informacji „PB”, serię pytań m.in. o historię kredytową, powody wyboru danego biura maklerskiego, sposoby zarządzania spółką czy analizy strategiczne dostało w ostatnich kilku miesiącach co najmniej 30 firm (pełna lista pytań na www.pb.pl). Część emitentów po pytaniach zrezygnowała z debiutu. Wielu skarży się Stowarzyszeniu Inwestorów Indywidualnych (SII).

— Notorycznie dochodzą do nas głosy emitentów, że otrzymują wiele pytań, które tak naprawdę nie weryfikują tego, co powinny — potwierdza Piotr Cieślak, analityk SII.

— Część spółek ma wielkie chęci, żeby wejść na GPW, ale nie do końca zdaje sobie sprawę, z jakimi to się wiąże wymogami — tłumaczy Stanisław Kluza, szef KNF.

Na straży rynku

Dyskusja o uprawnieniach nadzorcy i sposobach oceny prospektów toczy się od dłuższego czasu. W końcu 2007 r. „PB” podał, że urzędnicy KNF chcą uprościć procedury oceny prospektów. Zamiast dokładnej kontroli dokumentów urząd miałby sprawdzać tylko zgodność prospektu z przepisami, co znacznie skróciłoby czas oczekiwania na decyzję KNF. To oznaczałoby rewolucję: z jednej strony procedury byłyby prostsze, z drugiej inwestorzy ponosiliby większe ryzyko. Za jakość prospektów i błędy pełną odpowiedzialność ponosiliby maklerzy i doradcy, co z kolei mogłoby wprowadzić spore przetasowania w ich gronie.

Wczoraj na łamach „Parkietu” Stanisław Kluza, szef KNF, stwierdził jednak, że uproszczenia procedur nie będzie. Tłumaczy to troską o inwestorów. Tymczasem pytani przez nas i „Parkiet” doradcy inwestycyjni, przedstawiciele GPW i stowarzyszeń giełdowych wręcz apelują do KNF o zmiany.

— Chodzi o to, by KNF hierarchizowała błędy i zwracała uwagę na te istotniejsze z punktu widzenia inwestorów, bo przy obecnym podejściu doradcy przerzucają całą pracę nad prospektem na KNF, co obniża jakość — mówi Ludwik Sobolewski, szef GPW.

Powód rozważań nad zmianą praktyki oceny prospektów jest prosty — znaczna liczba prospektów leżących w komisji i coraz dłuższy czas ich akceptacji. Stanisław Kluza uważa jednak, że prospekty wcale nie leżą w KNF długo, bo mniej więcej 3 miesiące. Tymczasem, zgodnie z art. 31 ustawy o ofercie publicznej, KNF ma na to jedynie 20 dni roboczych.

— Bez problemu byśmy się w tym terminie zmieścili, gdyby nie było uwag do prospektów — tłumaczy szef KNF.

Zwyciężyła więc opcja nadzorcy skrupulatnego i dociekliwego. Czy nie za bardzo? Pytania, które komisja zadaje spółkom, mogą wzbudzać kontrowersje. W art. 32 ustawy wyraźnie określono, że komisja może żądać dodatkowych informacji „w zakresie niezbędnym do sprawdzenia faktów podanych w prospekcie”. Jak do tego przepisu mają się prośby o ujawnienie, kto personalnie podjął decyzję o wprowadzeniu na GPW i wyborze domu maklerskiego?

Część pytań ma ponadto konstrukcję odstraszającą.

— Wygląda to tak, jakby komisja podejrzewała nas o jakieś przestępstwa, ale nie ujawniała jakie, więc nie wiadomo, co wyjaśniać i przed czym się bronić — mówi przedstawiciel jednej ze spółek.

Prewencyjna edukacja

Urzędnicy KNF nieoficjalnie przyznają, że pytania mają cel prewencyjny. Tłumaczą jednak, że tylko ktoś, kto ma coś na sumieniu, może się takich pytań obawiać.

— To jest w interesie rynku, żeby informacja o spółce była jak najobszerniejsza. Wobec części firm KNF spełnia rolę edukacyjną — mówi Stanisław Kluza.

— Jak wybuchnie jakaś afera, to wszyscy mają pretensje do komisji, a jak dokładnie sprawdza, to mają pretensje, że jest zbyt skrupulatna — komentuje Adam Ruciński, doradca inwestycyjny z kancelarii Ruciński i Wspólnicy.

JUŻ pisaliŚmy

„Puls Biznesu” z 20 grudnia 2007 r.

Prospekty nie ruszą

- Urzędnicy KNF szykowali rewolucję z prospektami, o czym pisaliśmy w grudniu. Uznano jednak, że jest dobrze, jak było. Czyli powoli, ale dokładnie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Zielke

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Nadzór zasypuje spółki pytaniami