Najpierw cel, potem wybór studiów

Rozmawiała Dorota Czerwińska
opublikowano: 2012-03-23 11:13

ROZMOWA Z PRZEMYSŁAWEM STALICĄ, DYREKTOREM DEPARTAMENTU ROZWOJU ZASOBÓW LUDZKICH BANKU PEKAO

„Puls Bizneu”: Czy Pekao wysyła pracowników na studia MBA?

Przemysław Stalica: Nasza firma jest dużą korporacją, będącą częścią Grupy Unicredit, obecnej w większości krajów europejskich. Grupa przygotowała własne programy MBA skonstruowane zgodnie z potrzebami i specyfiką banku. Pierwszy program jest przeznaczony dla pracowników bankowości detalicznej, a jego partnerem jest uniwersytet w Bolonii. To studia roczne i stacjonarne. Pracownik odbywa też czteromiesięczne praktyki w jednym z zagranicznych banków Grupy.

Drugi program MBA dotyczy bankowości korporacyjnej. Są to studia wieczorowe. Sesje odbywają się przez cztery dni raz w miesiącu na różnych uczelniach europejskich, np. w Wiedniu, Monachium, także w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie. Głównym koordynatorem studiów jest Uniwersytet Boccconi w Mediolanie.

Bank pokrywa nie tylko koszty nauki, ale również pobytu za granicą. Mamy też program studiów MBA przygotowany wspólnie z Fundacją Cassamarca. Jest program otwarty, przeznaczony dla absolwentów studiów magisterskich z Europy Środkowej i Wschodniej. Po ich ukończeniu słuchacze mają wolną rękę w wyborze pracodawcy.

Kto ma szansę na studia przygotowane przez Unicredit?

Rekrutacja jest ogłaszana publicznie. Kandydaci muszą jednak mieć rekomendacje przełożonych, spełniać wszystkie kryteria oraz z sukcesem przejść przez wszystkie etapy naboru. Niezbędna jest znajomość angielskiego. Nasza inwestycja w pracownika musi być jak najbardziej trafiona. Musimy być pewni, że kandydat poradzi sobie na studiach i wyniesioną z nich wiedzę będzie potrafił przełożyć na działania w banku.

Absolwenci automatycznie awansują?

Studia MBA poszerzają wiedzę biznesową, ale nie są automatyczną przepustką do kariery. Rozwijają, wspierają w pracy, ale to od pracownika zależy, czy w jego karierze nastąpi postęp. Studia dają kapitał, ale kapitał ten trzeba jeszcze umieć właściwie wykorzystać. Patrząc na liczbę bezrobotnych absolwentów studiów MBA w Stanach Zjednoczonych, upewniam się tylko, że samo wykształcenie nie wystarczy. Wiedza tak, ale razem z umiejętnością wykorzystania jej w środowisku biznesowym. Czasy, gdy dyplom MBA otwierał drzwi wszystkich firm już minęły. Zanim osoba zdecyduje o kształceniu się na studiach MBA, powinna się zastanowić, do czego są jej potrzebne oraz jakie kompetencje chce rozwijać.

To znaczy?

Osoby, które potrzebują usystematyzowania wiedzy biznesowej, powinny wybierać MBA. Rozszerzają one perspektywę biznesową pracownika nie tylko z sektora, w którym pracuje, ale pozwalają na wykorzystanie i sprawdzenie dotychczasowej wiedzy i doświadczenia w innych dziedzinach biznesu czy w innych branżach. MBA jest dla tych, którzy chcą zarządzać ludźmi i biznesem. Ci, którzy chcą się specjalizować w wybranej dziedzinie, powinni dążyć do ukończenia kursów, których certyfikaty są rozpoznawalne na całym świecie. Przykładem jest ACCA. Profilowane MBA nie są tak rozpoznawalne jak specjalistyczne certyfikaty.

Pracownicy delegowani przez bank na studia podpisują tzw. lojalki?

Tak. Ale umowa o nieprzechodzeniu do konkurencji przez określony czas po ukończeniu studiów to zobowiązanie podejmowane wspólnie przez pracownika i pracodawcę. My w niego inwestujemy i chcemy, aby on wykorzystał zdobytą wiedzę minimum przez określony czas dla naszej firmy. Natomiast pracownik wie, że firmie na nim zależy, że łączy z nim przyszłość i ma mu do zaoferowania plany rozwoju. Korzyści są obopólne.

A nie lepiej samemu inwestować w rozwój i płacić za studia MBA, niż prosić firmę o pomoc finansową? Daje to niezależność.

Każde z tych rozwiązań ma plusy i minusy. Jeśli widzimy dla siebie perspektywy dalszego rozwoju w firmie, w której pracujemy, to warto skorzystać z jej pomocy finansowej. Ale trzeba pamiętać, że to my sami odpowiadamy za swój rozwój. Firma za nas nie decyduje i nie skieruje na kursy czy studia. Trzeba polegać na sobie, swojej wiedzy, umiejętnościach i o nie dbać. Dlatego nie należy czekać, aż firma zaproponuje studia czy kurs, ale samemu wychodzić z inicjatywą. A umowy lojalnościowe nie są złe. Dają czas na zastosowanie i wykorzystanie zdobytej wiedzy w praktyce.