Największy klient chce uciec PGNiG

Anna Bytniewska
opublikowano: 2010-11-26 00:00

Dość narzekań na drogi gaz i oczekiwania na liberalizację rynku. Chemia sama poszuka tańszego gazu.

Chemia chce mieć gazociąg do Niemiec

Dość narzekań na drogi gaz i oczekiwania na liberalizację rynku. Chemia sama poszuka tańszego gazu.

Branża chemiczna, największy odbiorca gazu w Polsce i główny klient Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa (PGNiG), ma dosyć monopolu tego dostawcy. Polska Izba Przemysłu Chemicznego (PIPCh), skupiająca największe firmy branży, postanowiła wykorzystać szanse, jakie daje program ChemLog i postawiła na "własny" gazociąg. Program jest finansowany z pieniędzy Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego. Jego celem jest poprawa konkurencyjności chemii przez usprawnienie łańcucha dostaw w naszym regionie.

— Do końca listopada powstanie studium wykonalności projektu budowy gazociągu łączącego Polskę i Niemcy. Połączenie umożliwi branży chemicznej dostęp do międzynarodowego rynku gazu i zakup surowca po niższej cenie. To poprawi konkurencyjność jej produkcji — mówi Jerzy Majchrzak, dyrektor PIPCh.

A z tą w ostatnich latach było bardzo źle. Gaz jest dla chemii głównym i drogim surowcem. Gdy na rynku zagościła dekoniunktura, polscy producenci nawozów zostali wyparci z zagranicznych rynków. W Polsce cena gazu była wysoka, podczas gdy ich zagraniczni rywale mogli kupować błękitny surowiec na rynku spot w dużo niższej cenie. Nasze firmy nie miały technicznej możliwości sprowadzenia takiego gazu do Polski. Teraz z trudem odrabiają straty.

Dwie nogi

Połączenie gazowe z Niemcami pozwoli w przyszłości chemii równoważyć dostawami spot wysoką cenę gazu oferowaną im obecnie przez PGNiG.

— Z analizy wychodzi nam, że najlepiej byłoby wybudować takie połączenie gazowe w rejonie Polic. W grudniu zamierzamy przedstawić założenia spółkom chemicznym. Liczymy, że zaangażują się one także finansowo w jego realizację — mówi Jerzy Majchrzak.

Gazociąg ma powstać jak najszybciej. Jego przepustowość oszacowano na około 3 mld m sześc. rocznie. Taką wielkość gazu chemia zużywa w szczycie koniunktury. Co ciekawe, w studium brane są pod uwagę dwie trasy gazociągu: Bernau — Bornicke — Włodowo oraz Angermunde — Włodowo. Ten drugi wariant oznaczałby podłączenie się chemii do gazociągu Opal, który ma tłoczyć na południe gaz z gazociągu Nord Stream, czyli projektu Gazpromu, E.On Ruhrgas i BASF. Na potencjalnych inwestorów gazociągu chemicy wytypowali PKN Orlen, Anwil, Police, Puławy, Kędzierzyn i Azoty Tarnów. Konieczny będzie też udział Gaz-Systemu, operatora gazociągów przesyłowych.

Poczekamy, zobaczymy

Projekt nie wróży dobrze zyskom PGNiG. Tym bardziej że krajowy potentat podpisał z Gazpromem kontrakt do 2022 r., na którego mocy dostawy rosyjskiego gazu do Polski (7,4 mld m sześc.) wzrosną o 2 mld m sześc. w 2010 r. i o 3 mld m sześc. od 2012 r. Przedstawiciele PGNiG nie kryją zaskoczenia.

— Zaciekawiła nas inicjatywa. To dobrze, że chemia próbuje rozpoznać możliwości uzyskania tańszego gazu za granicą. Panuje takie przekonanie, że jest go tam pełno. Kiedy chemia przeanalizuje sytuację rynkową i pozna dokładne koszty realizacji projektu, zapewne przedstawi te dane PGNiG. My będziemy elastyczni i dostosujemy się do nowej sytuacji — mówi Mirosław Szkałuba, wiceprezes ds. handlu PGNiG.

Przypomina on też, że PGNiG powołało już spółkę w Niemczech, która ma zająć się obrotem gazem na rynku spot. Prezes Szkałuba podkreśla też, że PGNiG wiele razy wykazywało dużą cierpliwość, kiedy chemia miała problemy z regulowaniem zobowiązań za dostawy gazu.

Bez odpowiedzi

Zwróciliśmy się z pytaniem do Adama Leszkiewicza, wiceministra skarbu, czy resort udzieliłby poparcia spółkom chemicznym, jeśli będą chciały brać udział w budowie gazociągu — mimo że ich działania mogłyby osłabić pozycję rynkową PGNiG. Minister nie miał wczoraj czasu, by udzielić nam odpowiedzi. 30 listopada mija termin składania ofert wiążących w procesie prywatyzacji Puław i Polic. Sprawa zaopatrzenia tych spółek w gaz to jedna z kluczowych dla inwestorów kwestii…