Nakarm głodnych, a pracą się odpłacą

Joanna Inorowicz
opublikowano: 2006-02-20 00:00

Na śniadanie czekoladowy baton, potem chipsy i cola. I to wszystko nie z bufetu, ale z automatu.

Co może zrobić pracodawca, który nie ma jak zapewnić zatrudnionym dostępu do regularnych posiłków? Może wspomóc się automatami sprzedającymi już nie tylko kawę i herbatę, lecz również kilka rodzajów napojów czy kanapek lub sałatek.

— Automat rozwiązuje kwestię utrzymania bufetu i dyscyplinuje pracowników, którzy nie muszą tracić czasu na wychodzenie do sklepu — mówi Cezary Hoyer z gdyńskiej firmy Expresso.

Firmy, które wprawdzie mają swoje stołówki, ale pracują np. na dwie czy trzy zmiany, mogą kupić automat, do którego we własnym zakresie zapewnią kanapki lub sałatki. Ważna jest też oszczędność energii — automat, który w pięć sekund robi kawę czy herbatę, pobiera mniej prądu niż czajnik elektryczny.

Wyraz dbałości

Wielu pracowników zainstalowanie automatu traktuje jako wyraz zainteresowania i dbałości o nich. Zwłaszcza o tych, którzy pracują długo i nie mają czasu, by wychodzić na posiłek.

— Pracownicy ucieszyli się z automatu z napojami w puszkach. Nie muszą wychodzić do supermarketu ani stołówki, są one dostępne niezależnie od godzin otwarcia bufetu — mówi Klaudia Kielanowska z agencji reklamowej Euro RSCG 4D.

Jeżeli szef decyduje się na automat, to warto obsługę takiego sprzętu zlecić firmie zewnętrznej. Wtedy ma z głowy zajmowanie się napełnianiem, serwisem i naprawami.

— Wybór typu maszyny i ich liczba zależą między innymi od liczby pracowników i rodzaju działalności, jaką wykonują — mówi Jerzy Mistewicz z wrocławskiej firmy Intervema.

Instalacja i serwis techniczny nic nie kosztują. Firma zewnętrzna bierze też na siebie napełnianie urządzenia produktami.

— Jeżeli cokolwiek się z nim dzieje — połyka monety, nie wydaje reszty — dzwonimy, przyjeżdżają pracownicy z obsługującej go firmy i szybko usuwają usterki — mówi Klaudia Kielanowska.

Prawie darmo

Zwykle jedynym kosztem, jaki ponosi firma, jest opłata za prąd (porównywalna do opłaty za używanie lodówki), a niekiedy też za wodę.

— Czasem w dziesięcioosobowej firmie kawa jest pita non stop, a czasem w dwustuosobowej prawie wcale. Dlatego zanim podpiszemy stałą umowę, możliwy jest miesiąc próbny, gdy sprawdzamy, jaki automat będzie odpowiedni — mówi Cezary Hoyer z gdyńskiej firmy Expresso.

Miesiąc na próbę oferuje też firma Black Coffee z Sulejówka.

— Jeżeli się okaże, że wybrany sprzęt się nie sprawdza, bo jest za duży i nie wszystko się sprzedaje, to proponujemy mniejszy — mówi Dariusz Sasin.

Aby dobrać właściwy, warto skorzystać z porady przedstawiciela firmy zajmującej się automatami.

— Zaczynamy od weryfikacji firmy. Jeżeli nam się to opłaca, a tak jest, gdy w danym miejscu pracuje więcej niż 100 osób, to wstawiamy sprzęt — mówi Jerzy Mistewicz.

Dla hojniejszych pracodawców niektóre firmy mają ofertę dofinansowania posiłków z automatów.

— Jeżeli pracodawca się na to zdecyduje, napoje i przekąski będą dla pracowników dostępne albo za niższą cenę, albo całkowicie bezpłatnie — wyjaśnia Dariusz Sasin z Black Coffee.