Nasz dobrodziej ratuje fundusze

Przemek Barankiewicz
13-01-2011, 00:00

Jaka nagroda czeka na Jacka Rostowskiego po wicemistrzostwie Europy w kategorii ministrów finansów? Nobel z matematyki. Ewentualnie Order Uśmiechu. Minister zapowiedział w Senacie, że chce większych limitów inwestycyjnych dla otwartych funduszy emerytalnych! Po zmianach (kiedy je wreszcie zobaczymy na papierze, zamiast słuchać z kilkunastu mówiących różnym głosem ust?) OFE aż 100 proc. środków będą mogły trzymać w akcjach. Szok!

Chwytając za kalkulator, szybko ochłonąłem. Przed zmianami limit akcyjny wynosił 40 proc. Skoro do OFE trafiać będzie teraz tylko jedna trzecia dotychczasowej kasy (2,3 proc. zamiast 7,3 proc.), to de facto taki będzie poziom mojego — jako przyszłego emeryta —  maksymalnego zaangażowania w akcje. Fundusze i tak nie będą trzymały pełnej ekspozycji na giełdy, bo przy pierwszej korekcie zebrałyby baty za złe zarządzanie. Na dodatek zebrana przez nie gotówka potrzebuje trochę czasu, by zamienić się w papiery wartościowe. Optymistycznie stawiając na 90 proc. zaangażowania w akcje (ależ ryzykowne te fundusze…), kwota górnej inwestycji będzie o 29,1 proc. niższa niż dotąd.

Jednocześnie, odchylenie standardowe (ryzyko) stóp zwrotu i tak skokowo wzrośnie. W kasach OFE drzemie jeszcze 200 mld zł zebranych już składek. Kwestią czasu pozostanie, gdy minister Jolanta Fedak znów "się przejęzyczy" i coś nam powie o analizowanych przez rząd sposobach na ich bardziej efektywne zagospodarowanie.

Aż dziw, że taki specjalista od inżynierii finansowej nie poszedł na całość i nie zaproponował limitu rzędu, powiedzmy… 150 proc. O istnieniu dźwigni finansowej wiedzą przecież nawet "marni zarządzający z OFE". Aha, a z tym wicemistrzostwem to wcale nie żart…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przemek Barankiewicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Nasz dobrodziej ratuje fundusze