Wczorajszy handel zakończył się mocnym zjazdem w ostatniej godzinie handlu. Mierzący zmienność S&P 500 tzw. indeks strachu wzrósł wczoraj do 35,5 pkt, najwyższego poziomu od drugiej fali przeceny sprzed prawie 2 tygodni.
Źródłem niepokoju na rynkach pozostaje sytuacja makroekonomiczna w strefie euro. Analitycy nie są zgodni co do wpływu, jaki programy oszczędnościowe w krajach z południa Europy będą miały na wzrost gospodarczy. Przewidywane wielkie odpisy na nieściągalne należności w europejskim sektorze bankowym podminowują wzajemne zaufanie uczestników rynku międzybankowego. Obroty na nim znajdują się w trendzie spadkowym od upadku banku Lehman Brothers.
W związku z wyciekiem ropy w Zatoce Meksykańskiej pod presją znajdują się spółki z sektora paliwowego. Po tym, jak Amerykanie wszczęli śledztwo karne w tej sprawie spekuluje się o zaostrzeniu przepisów dotyczących bezpieczeństwa platform naftowych, co znacznie podwyższyłoby koszty wydobycia. Na wczorajszej sesji na giełdzie nowojorskiej sektor szeroko pojętych spółek surowcowych był najsłabszą grupą firm, tracąc dwukrotnie więcej, niż 1,7 – proc. zjazd S&P 500.
Po rekomendacji „kupuj” od UBS w przedsesyjnym handlu blisko 2 proc. zyskuje JP Morgan Chase. Kontrakty na akcje biotechnologicznego Amgenu drożeją o ponad 4 proc. dzięki informacji, że produkowany przez firmę lek na osteoporozę będzie przepisywany będzie przez lekarzy pierwszego kontaktu.
Po otwarciu inwestorzy skupią się na kolejnych danych z gospodarki amerykańskiej. Prognozy mówią, że o liczbie podpisanych umów na rynku wtórnym nieruchomości wzrośnie w kwietniu o 3,3 – 5,0 proc., co byłoby trzecim miesiącem ich wzrostu z rzędu. W marcu dynamika liczby umów wyniosła 5,3 proc. Amerykanie spieszyli się w kwietniu z decyzjami o zakupie domów, chcąc załapać się na sięgającą 8000 tys. USD ulgę podatkową. Departament Handlu poda również dane o sprzedaży samochodów.
MWIE, Bloomberg