Netia powalczy ze skarbówką o 60 mln zł

Jarosław Królak
opublikowano: 2011-08-09 00:00

Spółka nie składa broni w batalii z fiskusem. Swoich racji i pieniędzy bronić będzie w NSA.

Spółka nie składa broni w batalii z fiskusem. Swoich racji i pieniędzy bronić będzie w NSA.

Szykuje się ostateczna rozgrywka telekomu z organami skarbowymi. Spółka nie pogodziła się z niekorzystnym dla niej wyrokiem Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego (WSA) z marca 2011 r. i odwołała się do Naczelnego Sądu Administracyjnego (NSA). Chodzi o prawie 60 mln, które Netia musiała wpłacić na konto urzędu kontroli skarbowej w lutym 2010 r. (34,2 mln zł zaległości podatkowej plus 25,3 mln zł odsetek).

Kierownictwo firmy nie chce komentować sprawy ani ujawniać podstaw skargi kasacyjnej. W raporcie wyników za II kw. tego roku zapowiada jedynie, że podejmie wszystkie możliwe kroki prawne, aby udowodnić, że decyzja skarbówki była bezpodstawna. Jednak zarząd spółki podjął decyzję o zakwalifikowaniu roszczenia jako aktywu warunkowego i ujęciu zapłaconej fiskusowi kwoty jako kosztu w sprawozdaniach finansowych za I kw. 2011 r. Może to wskazywać na to, że Netia bierze pod uwagę porażkę w NSA i już nie czuje się tak pewnie, jak to miało miejsce przed wyrokiem.

— Kwotę nienależnie zapłaconego podatku i odsetek traktujemy jako swoistą lokatę kapitału. Jesteśmy przekonani, że sąd rozstrzygnie ten spór na naszą korzyść — mówił w marcu Jonathan Eastick, dyrektor finansowy Netii. Niestety, warszawski WSA wziął stronę organów skarbowych i odrzucił kilkanaście zarzutów firmy wobec decyzji skarbowych.

Sprawa dotyczy rozliczeń podatkowych Netii za 2003 r. Urząd kontroli skarbowej uznał, że spółka zaniżyła podatek dochodowy (CIT), nie wliczając do przychodów odsetek od pożyczek udzielonych swym spółkom zależnym, i określił zaległość podatkową plus odsetki. Firma odwołała się do izby skarbowej. Izba skarbowa utrzymała w mocy decyzję niekorzystną dla podatnika. Netia wpłaciła gigantyczną kwotę.

W trakcie procesu przyznała, że odsetek nie wliczała do przychodów, bo po prostu ich nie otrzymała. Nie egzekwowała długów od swych spółek-córek. Tłumaczyła, że taka egzekucja mogłaby je doprowadzić do bankructwa (spółki przejęła w 2003 r.). Tej argumentacji nie podzielił WSA. Natomiast słuszność postępowania Netii potwierdzili niezależni doradcy podatkowi.

Irena Ożóg, była wiceminister finansów, twierdzi, że organa skarbowe pomyliły się i wydały błędną decyzję.

— Dla celów podatkowych znaczenie mają odsetki otrzymane, a tych podatnik nie otrzymał — uważa była wiceminister finansów.

Renata Dłuska, doradca podatkowy w kancelarii MDDP, wskazuje zaś, że przejęcie przez podatnika jego spółek zależnych doprowadziło do wygaśnięcia zobowiązań z tytułu pożyczek i odsetek.