Po chwilowym załamaniu handel na nowym rynku ożył. Przybywa nowych spółek. Dziecko Ludwika Sobolewskiego, prezesa GPW zdało test bessy
Rozpoczęte jesienią zeszłego roku załamanie na rynkach finansowych nie odstraszyło niedużych spółek od wejścia na New Connect. Październikowe i listopadowe debiuty były skutkiem wcześniejszych decyzji zarządów, prac przygotowawczych autoryzowanych doradców i wpłat inwestorów. Koniunktura miała ograniczony wpływ na ich powodzenie.
Mimo spadków na giełdach inwestorzy raczej nie tracili na inwestycjach w jesiennych debiutantów. Siedem na jedenaście pierwszych sesji debiutantów z okresu połowa września — koniec listopada 2008 r. zakończyło się bowiem na plusie. Inwestorzy z ofert prywatnych mieli więc możliwość całkiem atrakcyjnego wyjścia z inwestycji, mimo kryzysu, pesymistycznych komentarzy i prognoz.
Najmocniej w debiucie wzrósł kurs czeskiego Photon Energy (o 455 proc.) oraz Domex-Budu (o 52 proc.). W tym drugim przypadku nowych akcji było jednak jak na lekarstwo. Emisja była początkowo warta zaledwie 105 tys. zł. Niemniej pięć kolejnych debiutów w grudniu zakończyło się już w całości na plusie. Styczeń tego roku to brak nowych firm na parkiecie alternatywnym, ale już w lutym debiuty ruszyły. W maju New Connect przywitał już czterech debiutantów, a łącznie od początku roku — ośmiu. Komunikaty o rychłym upublicznieniu na rynku alternatywnym wysyłają kolejne spółki. Na New Connect weszło już wraz z debiutującym dziś GoAdvisers 91 spółek, choć rynek ten działa dopiero od 30 sierpnia 2007 r. (niecałe 21 miesięcy). Sytuacja na rynku alternatywnym nie zmieniła się znacząco nawet w nowej erze rynku finansowego, czyli po upadku Lehman Brothers (ikony bankowości inwestycyjnej) w połowie września zeszłego roku. Spółkom, które zadebiutowały na New Connect po tym czasie, udało się uzyskać od inwestorów 36,2 mln zł. Apetyty kilku firm zostały zaspokojone w całości.
W New Connect duże nadzieje pokładała GPW, a nowy rynek budził w wielu inwestorach ogromne nadzieje. Bessa, kryzys finansowy i kłopoty niedużych spółek z realizacją bardzo ambitnych planów sprawiły jednak, że czar nieco prysł. Mniejsze firmy czasem gorzej radzą sobie ze spowolnieniem gospodarczym niż większe. Przez to jedna ze spółek z New Connect kończy już działalność. Widać jednak obecnie u inwestorów powrót zainteresowania New Connect. To dobrze wróży na przyszłość.
Popatrzmy na obroty, które są najlepszym dowodem, że inwestorzy wracają do gry na rynku alternatywnym. Ich wartość dla pięciu najpłynniejszych spółek wyniosła we wrześniu 2007 r., pierwszym pełnym miesiącu funkcjonowania New Connect, 37,3 mln zł. Później wartość obrotów wzrosła do przeciętnie 55,9 mln zł na miesiąc w I kwartale 2008 r., by lekko spaść do 42,7 mln zł miesięcznie w II kwartale 2008 r. Następnie jednak przeciętne miesięczne obroty pięciu liderów drastycznie spadły: do 18 mln zł w III kwartale, 9,4 mln zł w IV kwartale 2008 r. i 7,5 mln zł w styczniu tego roku. Lista spółek, których akcjami praktycznie nie handlowano, stała się bardzo długa. New Connect zamarł.
Inwestorzy wrócili na rynek alternatywny wraz z ociepleniem klimatu na rynkach regulowanych. To również dobra wróżba, bo bessa nie będzie wieczna. Wartość obrotów pięciu prymusów podnosiła się mozolnie w lutym do 11 mln zł, a w marcu do 18,2 mln zł. Skokowa poprawa nastapiła w kwietniu. Obroty skoczyły do wartości znanych z najlepszych miesięcy (52,3 mln zł). W maju może być jeszcze lepiej (zobacz całkowite obroty i liczbę transakcji obok). Wciąż martwi jednak to, że inwestorów interesują zakupy akcji głównie kilku spółek. Co z resztą?
Płytkość rynku i stosunkowo mała wielkość większości firm sprawiają, że inwestorzy instytucjonalni są na New Connect rzadkością. Tymczasem niezbyt wysokie obroty można tłumaczyć specyfiką firm notowanych na alternatywnym parkiecie. Bardzo duża grupa to spółki w początkowej fazie rozwoju, więc wielu indywidualnych inwestorów może mieć problemy z ich wyceną. Dlatego często akcje firm z New Connect są kupowane (także w ofertach prywatnych) z horyzontem inwestycyjnym sięgającym kilku lat. Inwestycje mają więc często charakter bardziej venture capital niż aktywnego handlu. Ten hamowany jest także przez wysokie spready. Warto jednak zauważyć, że wskaźnikowo wiele firm z New Connect jest wyceniana grubo powyżej porównywalnych firm z głównego parkietu. Widać więc dużą wiarę w ich świetlaną przyszłość i dynamiczny rozwój. Papiery spółek z New Connect stały się więc ciekawym uzupełnieniem tradycyjnych portfeli inwestycyjnych.
91
Tyle spółek zadebiutowało do tej pory na New Connect.
8
Tyle firm weszło na New Connect w tym roku.
400
mln zł Tyle kapitału zdobyły spółki z New Connect od początku działalności rynku.
25,6
mln zł Tyle wydali inwestorzy na akcje tegorocznych debiutantów w ofertach pierwotnych.
Ryzyko inwestycyjne
można kontrolować
New Connect to przede wszystkim obrót akcjami małych spółek. Celowo użyłem zwrotu "przede wszystkim", a nie "wyłącznie", bo nie ma górnej granicy wielkości spółki mogącej trafić na ten parkiet. Jest tylko dolna, która jest niższa niż w przypadku rynku głównego Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie (GPW).
Ta bariera determinuje ogólną charakterystykę notowanych na obu rynkach spółek, ale poszczególne przypadki mogą od niej znacznie odbiegać. Potwierdzeniem niech będzie chociażby spółka Pharmena, której wartość rynkowa wynosi 120 mln zł, podczas gdy na rynku głównym nie brak akcji spółek, których wartość rynkowa nie przekracza 10 mln zł. To jednak wyjątek. Średnia spółka z New Connect ma wartość rynkową nieco ponad 17 mln zł. Dla średniej spółki z głównego rynku liczba ta wynosi 1,4 mld zł.
Inwestycja w małe spółki wiąże się z większym ryzykiem wahania kursu. Jednak nie brak inwestorów, którzy właśnie takich spółek szukają. Dają one większe możliwości szybkiego zysku i szybkiego odrobienia strat z bessy. Zwłaszcza że kapitał, którym dysponuje wielu inwestorów, skurczył się tak znacznie, że tzw. inwestowanie bezpieczne, o niskiej oczekiwanej stopie zwrotu, nie zapewnia już satysfakcjonujących dochodów. Nie należy jednak zbytnio ulegać pokusie szybkich i pozornie łatwych zysków. Każdy inwestor w pierwszej kolejności powinien szacować ryzyko inwestycji i nie przekraczać pewnych, z góry ustalonych, granic.
Inwestując na New Connect, należy być ostrożnym również z innego powodu. Tylko 39 proc. spółek tam notowanych osiąga zyski. W przypadku rynku głównego to 68 proc. Ryzyko kupienia akcji spółki, która wkrótce zbankrutuje, jest zatem znacznie większe. To ryzyko może być jednak kontrolowane. Nie kupuje się akcji na chybił trafił. Stanowczo odradzam kierowanie się wyłącznie analizą techniczną w przypadku New Connect, bo to może być bardzo niebezpieczne. Spółki z New Connect mają obowiązki informacyjne i publikują swoje sprawozdania finansowe, choć nie tak często jak na rynku głównym GPW. Można zatem przeprowadzić analizę fundamentalną każdego potencjalnego kandydata do portfela.
Jak te fundamenty się prezentują? Okazuje się, że wskaźnik C/Z liczony dla spółek osiągających zyski jest na obu parkietach porównywalny. Wynosi średnio 37,91 w przypadku New Connect i 32,18 w przypadku rynku głównego. Jeszcze bardziej zbliżone do siebie są mediany. Mediana jest miarą wartości przeciętnej, która odrzuca wartości skrajne, nienaturalnie wysoki lub nienaturalnie niski C/Z. Uznaje się, że skrajne wartości często nie są miarodajne, więc ich odrzucenie może przynieść poprawę wyników badań statystycznych. Mediana wskaźnika C/Z spółek z New Connect to 12,45, a spółek z rynku głównego to 11,65. Różnica nieznaczna, w granicach błędu statystycznego.
Bardzo ciekawe wnioski można wyciągnąć z obserwacji wskaźnika C/WK. Średni dla spółek z New Connect wynosi aż 73,33, a dla spółek z głównego rynku tylko 1,59. Co to oznacza? To, że spółki z New Connect wypracowują zyski przy znacznie niższym kapitale własnym. Wystarczy spojrzeć na wskaźnik rentowności kapitału własnego (ROE). Średni dla New Connect to 29 proc. Dla rynku głównego tylko 14 proc. Wysoki wskaźnik ROE oznacza wyższy potencjał wzrostu zysków w przyszłości. Jeżeli zatem C/Z obu parkietów jest porównywalny, to znaczy, że spółki z New Connect są relatywnie niedowartościowane.
Marcin Dybek
ranking spółek giełdowych
www.rsg.pl
Adrian Boczkowski