Nie liczcie na to, że płace będą galopować

Bartosz Krzyżaniak
opublikowano: 20-01-2010, 00:00

Niespodziewany przypływ

Pensje w grudniu wzrosły

o 6,5 proc. Dwa razy szybciej,

niż przewidywali analitycy

Niespodziewany przypływ

hojności przedsiębiorców

pod koniec 2009 r. był

zjawiskiem jednorazowym.

Grudniowy gest szefów firm, którzy podnieśli wynagrodzenia, zaskoczył największych optymistów. Płace w sektorze przedsiębiorstw wzrosły o 6,5 proc. w porównaniu z grudniem 2008 r. i wyniosły przeciętnie 3652,4 zł. Analitycy obstawiali znacznie mniejszy wzrost — nieznacznie powyżej 3 proc.

— Dynamika była wyraźnie lepsza od oczekiwań rynkowych. Jednak wczorajsze dane Głównego Urzędu Statystycznego należy interpretować ostrożnie — radzi Piotr Bujak, ekonomista Banku Zachodniego WBK.

Podobnego zdania jest Grzegorz Maliszewski, ekonomista Banku Millennium.

— Nie można popadać w euforię. Wzrost w znacznej części wynika z czynników bazowych — studzi emocje ekonomista.

Barbórka i podatki

W 2008 r. firmy wypłaciły części bonusów i barbórek w górnictwie w listopadzie. W 2009 r. wypłaty przesunęły na grudzień — dlatego ostatni miesiąc minionego roku okazał się dużo lepszy pod względem wynagrodzeń niż rok wcześniej.

— Nie zapominajmy o zmianach podatkowych na początku 2009 r. Spowodowały, że firmy przesuwały część premii i podwyżek na styczeń 2009 r. ze względu na niższą stawkę podatkową. Wszystko to obniżyło bazę odniesienia z grudnia 2008 r. — przypomina Grzegorz Maliszewski.

Piotr Bujak zwraca jednak uwagę, że analitycy wiedzieli o tych statystycznych efektach. Mimo to się pomylili.

— Sytuacja na rynku pracy jest lepsza, niż wydawało się jeszcze do niedawna. A pozytywna wymowa wzrostu wynagrodzeń jest wzmacniana przez lepsze od prognoz dane o zatrudnieniu, które w grudniu spadło zaledwie o 0,2 proc. —zauważa ekonomista BZ WBK.

W ujęciu rocznym spadek wyniósł 1,8 proc., po 2,2-procentowym spadku w listopadzie.

— W 2009 r. zatrudnienie spadło o 98 tys. osób, czyli 1,2 proc. W grudniu nastąpił spadek o około 10 tys. osób (głównie w budownictwie, przetwórstwie przemysłowym i transporcie). Niewielki wzrost zatrudnienia odnotowano zapewne w handlu — mówi Karolina Sędzimir-Domanowska, ekonomistka PKO BP.

Jej zdaniem, już od drugiego kwartału z firm napływać będą informacje o niewielkim wzroście zatrudnienia.

— Mimo to w całym roku odnotujemy spadek o 0,2 proc. W najbliższych miesiącach redukować zatrudnienie będą przedsiębiorstwa z sektora budowlanego (dotyczy to szczególnie budownictwa mieszkaniowego) i przetwórstwa przemysłowego. Usługi będą natomiast pierwszym sektorem, w którym zobaczymy wzrost zatrudnienia — uważa ekonomistka PKO BP.

Grzegorz Maliszewski też spodziewa się wyhamowania tempa zwolnień.

— Tak dzieje się od pierwszej połowy 2009 r., gdy w firmach dostosowano zatrudnienie. W drugiej połowie roku pojawią się — wraz ze wzrostem produkcji — sygnały wzrostu zatrudnienia, jednak ze względu na wciąż niewielkie wykorzystanie mocy wytwórczych i duże rezerwy firm proces ten będzie następował powoli — uważa ekonomista Banku Millennium.

Realnie w górę

Dobrą informacją jest pierwszy od ośmiu miesięcy wzrost (o około 1 proc.) realnego funduszu płac (czyli sumy wszystkich pieniędzy zarobionych przez pracowników po uwzględnieniu inflacji) w grudniu.

— Wcześniej widzieliśmy kilkuprocentowe ujemne tempo wzrostu. Widać znaczne odbicie w płacach — zauważa Karolina Sędzimir-Domanowska.

Według niej, na spore podwyżki mogą mieć nadzieję zatrudnieni w firmach energetycznych i w górnictwie. Pracownicy w pozostałych sektorach mogą liczyć na niewielki wzrost, a w niektórych przypadkach, np. w budownictwie czy handlu, zdarzyć się mogą nawet spadki wynagrodzeń.

— W 2010 r. spodziewam się wzrostu płac nominalnie o około 3,5 proc., co dzięki niższej inflacji oznaczać będzie 1,6 proc. realnego wzrostu, wobec 0,9 proc. w 2009 r. — prognozuje ekonomistka PKO BP.

O tym, że w 2010 r. podwyżki będą większe, przekonany jest Dariusz Winek, główny ekonomista BGŻ.

— Oczekuję wzrostu wynagrodzeń o 4,6 proc., ale początek roku będzie słaby — przewiduje Dariusz Winek.

Bartosz

Krzyżaniak

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartosz Krzyżaniak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu