Nie ma innowacyjności bez podjętego ryzyka

  • Marta Bellon
24-09-2012, 00:00

Aby odnieść globalny sukces, trzeba zaryzykować. Nie ma wygranych bez upadku – przekonuje Piotr Moncarz, kierujący projektem US-Poland Innovation Hub

W listopadzie trzy polskie firmy pojadą do Doliny Krzemowej, gdzie będą miały okazję spotkać się z potencjalnymi partnerami, inwestorami i przedsiębiorcami. Kolejne trzy wyjadą w grudniu, a ostatnia trójka — w lutym. Wyjazd do amerykańskiej stolicy innowacyjności umożliwia projekt US-Poland Innovation Hub realizowany przez Polsko-Amerykańską Radę Współpracy (US-Polish Trade Council).

Zaplanowane na najbliższe miesiące wyjazdy nie będą wydarzeniem jednorazowym. Już w grudniu rozpocznie się rekrutacja do kolejnego etapu projektu, a im więcej będzie zgłoszeń, tym więcej przedsiębiorców wyjedzie do Palo Alto. Program ma wyłonić firmy, których produkty, usługi lub technologie zostaną wprowadzone na rynek amerykański, pomóc przedsiębiorcom w pozyskaniu amerykańskich inwestorów oraz docelowo — w uruchomieniu przedstawicielstw tych firm w Dolinie Krzemowej.

Tam warto być

Projektem US-Poland Innovation Hub kieruje profesor Piotr Moncarz, wykładowca Stanford University, orędownik rozwoju polskich firm na globalnych rynkach. Dolina Krzemowa od lat utrzymuje wizerunek światowej stolicy innowacji, swoje przyczółki ma tam już większość państw. Zdaniem profesora, jest w niej miejsce także dla polskich firm.

— Dolina Krzemowa to nie tylko pojęcie geograficzne, to określenie struktury robienia biznesu opartego na zaawansowanych osiągnięciach technologiczno-naukowych. Miejsce, gdzie spięcie nauki, technologii, wdrożenia, finansów, zarządzania i prawa jest idealne, lepsze niż w Szwajcarii czy Singapurze. Tam 40 proc. kapitału venture Stanów Zjednoczonych skupia się na obszarze o promieniu kilku kilometrów. A tamtejsze uniwersytety od lat plasują się w pierwszej piątce najlepszych ośrodków kształcenia. Siedem spośród dziesięciu najważniejszych korporacji na świecie ma tam swoje siedziby. Tam po prostu trzeba być — mówi Piotr Moncarz.

US-Poland Innovation Hub to nie tylko pomost dla polskich przedsiębiorców o globalnych aspiracjach i potencjale, którzy chcieliby w Stanach Zjednoczonych pozyskać kontakty. W ramach projektu zarządzający firmami biorą udział w specjalnie przygotowanych dla nich sesjach treningowych. Przekazywana im wiedza ma im pomóc lepiej przygotować się do konfrontacji z zagranicznymi partnerami. A rzeczywistość pokazuje, że polskim przedsiębiorcom tej wiedzy brakuje.

— Mamy firmy, które są świetnie przygotowane pod kątem menedżerskim, ale chcą sprzedawać rozwiązania lub usługę o nikłej szansie powodzenia na rynku globalnym, spółki z ciekawymi pomysłami technologicznymi, które jednak myślą, że technologia to już firma, gdy tymczasem stanowi ona tylko 20-30 proc. firmy. Są też przedsiębiorstwa, które co prawda mają i technologię, i kompetencje oraz wiedzę menedżerską, ale są przekonane, że gdy tylko zjawią się w Dolinie Krzemowej, od razu podpiszą umowę. Tymczasem nie mają pomysłu na to, w jaki sposób zaprezentować się potencjalnemu partnerowi. Stworzyliśmy Hub po to, by identyfikować te wszystkie braki i nad nimi pracować. Przez dwa miesiące nie da się ich wszystkich zniwelować, ale jest możliwe opracowanie strategii pozbycia się ich — tłumaczy profesor Moncarz.

Trening przed wyjazdem

Chętnych do udziału w projekcie (i uiszczenia opłaty w wysokości 5 tys. USD za cały program) nie brakuje. W pierwszej turze rekrutacji zgłosiło się ponad 30 przedsiębiorców.

— Profil firm jest bardzo różnorodny — od tych związanych z przemysłem IT, tworzących przeróżne oprogramowania, po te opracowujące rozwiązania związane z przemysłem chemicznym. Mamy zgłoszenie od szalenie ciekawej młodej, polskiej firmy, zajmującej się wpisywaniem kodu producenta do produktu chemicznego na poziomie molekularnym. Jest też przedsiębiorstwo pracujące nad produktem służącym do wydobycia gazu łupkowego. Mamy osiem bardzo solidnych firm-kandydatów, które przechodzą teraz przez serię treningów — mówi profesor Moncarz.

Pierwszy trening koncentruje się na pojęciu rynku, marketingu i pozycjonowania produktu. Przedsiębiorcy odpowiadają sobie na pytanie: jakie i czyje potrzeby zaspokaja oferowany przez nich produkt oraz gdzie można znaleźć potencjalnych partnerów, którzy pozwolą wejść firmie na bardziej zaawansowany etap rozwoju.

Drugi trening poświęcony jest tematowi własności intelektualnej, jako że wiele firm nie zdaje sobie sprawy z konieczności zabezpieczenia się przed kradzieżą tej własności. Kolejna sesja dotyczy zarządzania korporacją multinarodową i multirynkową — przedsiębiorcy dowiadują się, jak opracowywać strategię zarządzania i zarządzać pracownikami.

Na spotkaniach mowa jest również o finansowaniu, czyli o tym, jak znaleźć inwestora czy instytucję finansującą, która uwierzy zarówno w pomysł biznesowy, jak i w zespół pragnący go realizować. Uczestnicy projektu uczą się też, jak zaprezentować się przed potencjalnymi inwestorami, jak z nimi rozmawiać, a nawet odpowiadać na niewygodne pytania.

Ryzyko albo wegetacja

Czas pokaże, ilu spośród uczestników projektu odniesie sukces na zagranicznym rynku. Zdaniem profesora Moncarza, będą to ci, którzy nie obawiają się wychodzić poza utarte schematy i porzucać bezpiecznych przystani. — Nie ma innowacyjności bez ryzyka. Nie można go całkowicie wyeliminować, ale można je zmniejszać za pomocą pozytywistycznej pracy. Mam tymczasem wrażenie, że w Polsce inkubatory przedsiębiorczości są często przechowalnią dla ludzi, którzy boją się ryzyka. Dostają wsparcie ze strony instytucji otoczenia biznesu, które pozwalają przedsiębiorcy przeżyć, ale nie pozwalają mu się wznieść.

To od niego zależy, czy zdecyduje się rozwinąć skrzydła, czy dalej wegetować — uważa Piotr Moncarz. Profesor wierzy, że w takich branżach jak IT, ITC czy mobile, o których mówi się ostatnio najgłośniej, są polskie firmy, które będą odnosić mniej lub bardziej głośne sukcesy. Ale największy potencjał dostrzega w przedsiębiorcach, którzy bazując na tradycjach rzemieślniczych, wykorzystują nowoczesne technologie.

— Polska ma sporą przewagę nad firmami z Doliny Krzemowej w takich dziedzinach jak technologie mobilne. A to dlatego, że w naszym kraju pewne rzeczy dokonywały się w odizolowaniu od ewolucyjnego, bardzo dynamicznego rozwoju tych technologii. Dzięki temu jest duża szansa na to, że w Polsce pojawi się w tej branży coś zupełnie świeżego i zaskakującego. Jednak moim zdaniem, wiara inwestorów venture capital w to, że można komuś dać pieniądze i ten ktoś wymyśli nowego Google’a bez odpowiednich narzędzi, jest przesadzona.

Osobiście wiążę duże nadzieje z młodymi polskimi firmami, które są na pograniczu tradycji rzemieślniczych i najnowszych technologii. Mam na myśli na przykład firmy, które stworzyły w Polsce Dolinę Lotniczą. To połączenie najwyższej jakości zdolności produkcyjnej z informatyką, marketingiem i komunikacją jest warte naśladowania — mówi Piotr Moncarz. Profesor wróży też sukcesy polskim przedsiębiorcom zajmującym się gazem łupkowym.

— Nasz kraj powinien odegrać ważną rolę, polegającą na wprowadzeniu nowych rozwiązań technologicznych. To młody przemysł, nie gonimy pociągu, lecz jedziemy nim ze wszystkimi innymi. Jeśli zbudujemy polskiego Halliburtona [jedna z największych firm wspierająca usługi eksploatacji i produkcji ropy naftowej oraz gazu ziemnego — red.], to taka firma będzie ściągać do Polski miliardy złotych — przekonuje Piotr Moncarz.

15-17.11

W tych dniach Polsko-Amerykańska Rada Współpracy organizuje sympozjum Poland-Silicon Valley Science and Technology na Uniwersytecie Stanforda oraz Poland Day w czasie Globalnego Sympozjum Technologicznego. Firmy z Polski i przedstawiciele polskiej nauki zaprezentują swoje osiągnięcia amerykańskim partnerom i inwestorom. Trwa rekrutacja uczestników. Więcej informacji: www.usptc.org.

Innowacja po polsku

Z ostatniego badania GE Global Innovation Barometer, w którym uczestniczyło 2,8 tys. dyrektorów wyższego szczebla z 22 krajów, wynika, że Polska jest najmniej innowacyjnym rynkiem. Ponad 60 proc. przedstawicieli kierownictwa dużych polskich firm poproszonych o ocenę reputacji swojego kraju pod względem innowacyjności, stwierdziło, że ta reputacja jest słaba lub bardzo słaba. Lepiej od nas pod tym względem wypadły m.in. Algieria, Meksyk, Turcja czy Republika Południowej Afryki.

Co ważne, 70 proc. badanych z Polski stwierdziło, że sektor MSP może być równie innowacyjny jak duże firmy. Według Innovation Union Scoreboard 2011 — badań publikowanych cyklicznie przez Komisję Europejską przedstawiających poziom innowacyjności poszczególnych państw UE — Polska zaliczana jest do grupy tzw. umiarkowanych innowatorów, co oznacza, że osiąga wynik poniżej średniej europejskiej. Jesteśmy w ogonie 27 państw branych pod uwagę przy tworzeniu rankingu. Za nami są jedynie: Rumunia, Litwa, Bułgaria i Łotwa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Bellon

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Innowacji / Nie ma innowacyjności bez podjętego ryzyka