Najlepiej z niepewną sytuacją poradził sobie Idea Akcji. Od 28 grudnia do 10 stycznia jego klienci stracili tylko 3,9 proc. Tuż za nim uplasował się UniFundusze subfundusz UniMaxAkcje. Wartość jego jednostki inwestycyjnej zjechała w tym okresie o 4,19 proc. Najskuteczniejszą trójkę zamyka Skarbiec Subfundusz Akcji Skarbiec-Akcja. Wypracował on stopę zwrotu na poziomie -5,16 proc.
To dobre wyniki na tle rynku. W omawianym
okresie warszawki parkiet zjechał aż 8,1 proc. Lepiej wypadły blue chipy. Indeks
WIG20 spadł w tym okresie o 5,8 proc. Inwestorzy surowo potraktowali sektor
małych i średnich spółek. Korekta najwięcej zabrała z indeksu mWIG40, który
stracił aż 13,3 proc. Zdecydowanie gorzej niż cały rynek radził sobie też
sWIG80. Tutaj wyparowała aż co dziesiąta zainwestowana złotówka.
Nie wszystkim funduszom udało się pokonać
indeksy giełdowe. Choć warto zauważyć, że żaden produkt nie był słabszy od
mWIG40. Najwięcej od 28 grudnia na wartości stracił portfel BPH Akcji
Dynamicznych Spółek. Jego klienci zanotowali stratę na poziomie 13,1 proc.
Jedynie o 0,1 proc. lepszy był Pioneer Małych i Średnich Spółek Rynku Polskiego.
Wartość jego jednostki inwestycyjnej zjechała o 12,96 proc. Najsłabszą trojkę
zamyka Pioneer Średnich Spółek Rynku Polskiego. Wypracował on w tym okresie
stopę zwrotu na poziomie -12,7 proc.
W najbliższych dniach dużo się wyjaśni. Największe amerykańskie banki pokażą wyniki z czwartego kwartału 2007 roku. Dziś raport opublikuje Citigroup. Bankowy sezon wyników za oceanem zamknie Goldman Sachs. Na jego raport trzeba będzie poczekać do 13 marca. Rynek obawia się, że raporty mogą okazać się gorsze niż prognozują analitycy. Stałoby się tak, gdyby potwierdziły się spekulacje, że instytucje finansowe przekraczały dopuszczalną granicę ryzyka. To skutkowałoby zapewne większymi stratami i w konsekwencji spadkami na Wall Street. Chyba że banki pozytywnie zaskoczą. To jednak mało prawdopodobny scenariusz.
Pozytywną stroną obecnej sytuacji jest to , że
gracze dowiedzą się w końcu, ile naprawdę straciły banki na inwestycjach w
papiery związane z ryzykownymi kredytami mieszkaniowymi. To może być początek
końca przedłużającego się kryzysu hipotecznego.