Środowa decyzja UEFA o przyznaniu organizacji mistrzostw Europy w piłce nożne w 2012 r. Polsce i Ukrainie ucieszyła nie tylko kibiców, ale także inwestorów giełdowych. Perspektywy kontynuacji boomu gospodarczego w Polsce, zwłaszcza w sektorze budowlanym, podziałały na wyobraźnię praktycznie już w momencie, gdy Michel Platini, szef UEFA rozrywał kopertę z wynikami. Pociągnięty w górę WIG, głównie przez spółki budowlane, przełamał pierwszy raz w historii 60 tys. pkt, ustanawiając rekord intra day (60 278,03 pkt). Mistrzowska euforia udzieliła się również analitykom, którzy podnosili wyceny spółkom mogącym zarobić na budowie infrastruktury.
Radość kibiców z decyzji UEFA jest w pełni uzasadniona. Optymizm inwestorów również, ale nie powinien on przesłaniać zdrowego rozsądku. Duże inwestycje w infrastrukturę, związane z organizacją mistrzostw, zwiększą na pewno dynamikę wzrostu gospodarczego i zysków spółkom budowlanym. Nie należy jednak zapominać, że nie żyjemy w próżni i to trendy na światowych rynkach akcji będą głównie decydować o zachowaniu warszawskiej giełdy.
Dobrze to było widać w pamiętną środę 18 kwietnia br., kiedy to po euforycznym wzroście, nienajlepsze nastroje na Wall Street, ściągnęły WIG na koniec dnia do punktu wyjścia. Dlatego może zamiast kupować akcje na historycznych szczytach, lepiej to robić w czasie — mniejszych lub większych — korekcyjnych spadków?
Marcin R. Kiepas
X-Trade Brokers DM