Nie zdążyli z konsolidacją

Anna Bytniewska
opublikowano: 2004-01-05 00:00

W 2004 r. branża chemiczna znajdzie się w punkcie krytycznym. Czeka ją bezpośrednie starcie z potężnymi konkurentami.

Dla branży chemicznej UE nie jest dziewiczym terytorium. Spółki sektora wielkiej syntezy chemicznej (WSCh) od dawna eksportują tam swoje wyroby i sprowadzają komponenty do produkcji. Zdaniem ekspertów, po akcesji pojawią się trudności we współpracy z unijnymi kontrahentami.

— Spodziewamy się poważnych utrudnień w rozliczeniach finansowych. Do tej pory w eksporcie stosowaliśmy 0-proc. stawkę podatku VAT. Po wejściu do UE będziemy musieli uwzględnić fakt, że obowiązują tam różne stawki. Oznacza to zwiększenie stopnia biurokratyzacji kontaktów handlowych i totalny chaos — twierdzi Jerzy Majchrzak, prezes ZA Kędzierzyn.

Branża też będzie musiała zmierzyć się z wymogami nakładanymi przez UE w zakresie ochrony środowiska. Zakłady już od dłuższego czasu próbują ograniczać emisję zanieczyszczeń. Na inwestycje z tym związane potrzebne są jednak potężne fundusze i czas. Tymczasem sektor WSCh nęka chroniczny brak kapitału. Banki i fundusze inwestycyjne niechętnie chcą finansować branżę, która do niedawna balansowała na krawędzi bankructwa. Sytuacja się poprawia. Zakłady, które w ubiegłym roku notowały straty, wyszły na plus. Jednak to ten rok może być decydujący dla przyszłości firm chemii ciężkiej. Czeka je restrukturyzacja i konsolidacja przewidziana rządową strategią. Będzie to się wiązać z oddłużeniem. Być może pojawią się pierwsze oferty prywatyzacyjne. To, że chemia nie zdąży zewrzeć szyków przed akcesją, jest już niemal pewne.