Niedźwiedzia przysługa dla prosumenta

To gorzkie i małe zwycięstwo — tak o poprawce prosumenckiej do małego trójpaku mówi branża OZE. Chyba zbyt łagodnie.

Poprawka dotycząca prosumentów pojawiła się z nagła i wzbudza mieszane uczucia. Wczoraj na tę propozycję, zgłoszoną przez rząd, zgodziła się senacka Komisja Gospodarki Narodowej. Dziś, głosując nad nowelizacją prawa energetycznego, czyli tzw. małym trójpakiem, przyjmie ją prawdopodobnie Senat.

— To rodzaj gorzkiego zwycięstwa. Mały krok na dobrej drodze — mówi Ilona Jędrasik, rzecznik organizacji Koalicja Klimatyczna.

Rząd od dawna zapowiadał, że zamierza ułatwić życie prosumentom, czyli osobom zużywającym i jednocześnie produkującym energię elektryczną, za sprawą mikroźródeł (np. paneli fotowoltaicznych, małych wiatraków etc.). Plan zakładał wprowadzenie ułatwień formalnych oraz zapewnienie wsparcia finansowego. Tyle w teorii, bo w praktyce perspektywa tych ułatwień wydawała się odległa. Przynieść je miała ustawa o odnawialnych źródłach energii (OZE), stanowiąca część tzw. trójpaku. Problem w tym, że prace nad trójpakiem się przedłużają, a w małym trójpaku (który jest doraźną nowelizacją prawa energetycznego) nic o prosumencie nie było.

Ochłap na zachętę

Nagle, kilka dni temu, rząd dorzucił prosumenta do małego trójpaku. Ale to, co dorzucił, to raczej ochłap. Zwolnił tylko prosumentów z obowiązku zakładania działalności gospodarczej i zdobywania licencji na obrót energią (dziś muszą). Wsparcia np. w postaci zielonych certyfikatów nie dał. Na dodatek zapisał, że nadwyżkę energii prosument będzie mógł sprzedać do sieci za 80 proc. ceny rynkowej z poprzedniego roku. Tylko 80 proc. — Łatwo policzyć, że w gruncie rzeczy nowe warunki będą ekonomicznie mniej atrakcyjne od obecnych. Obecny system na szczęście wciąż pozostanie w mocy — stwierdza Grzegorz Wiśniewski, prezes Instytutu Energetyki Odnawialnej (IEO). Bo dziś prosument musi wprawdzie przekopać się przez formalności, ale potem może odsprzedać energię do sieci przy pełnej cenie. Dostaje też zielone certyfikaty.

Grzegorz Wiśniewski przygotował symulację finansową dla inwestycji zakładającej instalację panelu fotowoltaicznego o mocy 10 kW za ok. 100 tys. zł, w typowym domku jednorodzinnym w Warszawie. — Wyszło, że inwestycja zwróci się za 27 lat. Tymczasem z badań wynika, że prosumenci oczekują zwrotu w ciągu 2-3 lat. W Niemczech uzyskuje się zwrot w ciągu 3-4 lat — zauważa Grzegorz Wiśniewski. Zwrot z takiej inwestycji w terminie krótszym niż 10 lat wymagałby wyznaczenia ceny za energię oddawaną do sieci na poziomie… 500 proc. ceny rynkowej.

Będzie wsparcie, ale później

Na inwestycję w mikroinstalację zdecyduje się zatem w Polsce tylko zamożny pasjonatzielonej energii. Cóż, dobre i to.

— Ta poprawka odblokuje przynajmniej niektórych potencjalnych prosumentów. Wspomogą ich unijne pieniądze i dotacje z NFOŚiGW — ma nadzieję Grzegorz Wiśniewski. Ale nie da to efektów, których można by oczekiwać, patrząc na przyjęty przez rząd w 2010 r. „Plan działania w zakresie energii ze źródeł odnawialnych”. Na jego podstawie IEO oszacował, że w 2020 r. powinniśmy mieć 2,5 mln prosumentów, dysponujących instalacjami o mocy 25 GW. Stanowiłoby to 40 proc. całej produkcji energii z OZE zaplanowanej na 2020 r. To oznacza długą drogę do przebycia — na koniec 2012 r. funkcjonowało w Polsce tylko ok. 220 tys. mikroinstalacji.

Optymistą jest natomiast Andrzej Czerwiński, poseł PO i szef sejmowej podkomisji ds. energetyki, odpowiedzialnej za prace nad małym i dużym trójpakiem. — Poprawka prosumencka w małym trójpaku to wstęp do tego, co zaproponujemy w dużym trójpaku. Tam znajdzie się rozbudowany system wsparcia dla mikroinstalacji — zapewnia Andrzej Czerwiński.

Zapewnia też, że duży trójpak na pewno powstanie. Wbrew parlamentarnym plotkom, że po małym trójpaku rząd odpuści dalsze prace legislacyjne.

— Będzie duży trójpak. Cieszy mnie obecne tempo prac resortu gospodarki nad tym dokumentem — twierdzi Andrzej Czerwiński.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu