Nieliczni pionierzy dali zarobić graczom
Historyczna już piątka prywatyzowanych przez Skarb Państwa spółek, tj. Exbud, Śląska Fabryka Kabli, Krosno, Próchnik i Tonsil zadebiutowała na GPW 16 kwietnia 1991 roku. O ile jednak w przypadku trzech pierwszych przedsiębiorstw można powiedzieć, że osiągnęły sukces, o tyle emitenci z Łodzi i Wrześni raczej nie mają czym się pochwalić.
Z punktu widzenia inwestycyjnego najwięcej powodów do zadowolenia mogą mieć akcjonariusze tylko dwóch giełdowych pionierów — Exbudu i Krosna. Stopy zwrotu z tych akcji od dnia debiutu aż do dziś nadal wynoszą po kilkaset procent. Powodem tak znaczącego wzrostu ich wyceny jest skuteczna polityka finansowa prowadzona przez władze obu przedsiębiorstw. Z tej też przyczyny nie miały one zapewne większych proble- mów z pozyskaniem inwestorów strategicznych. Powodów do zmartwień w mijającej dziesięciolatce nie powinni mieć też akcjonariusze Kabli. Wprawdzie w tym wypadku stopa zwrotu nie jest już tak wysoka, ale z drugiej strony — spółka najtrudniej- szy okres zdaje się już mieć za sobą.
— Dzięki GPW uzyskaliśmy dobry wizerunek na rynku, w jego otoczeniu oraz u klientów, to z kolei zaowocowało pozyskaniem inwestora strategicznego. Również następne 10 lat chcielibyśmy spędzić na warszawskim parkiecie, decyzja będzie jednak należała do NKT Cables — uważa Ta- deusz Polok, prezes Śląskiej Fabryki Kabli.
Dużo mniej szczęścia miał Próchnik. Wprawdzie pozyskał on inwestora finansowego, ale z drugiej strony, nie przyczyniło się to do poprawy jego kondycji. Spółka od kilku lat ponosi stratę, co znajduje odzwierciedlenie w cenie akcji. W jeszcze gorszej sytuacji jest Tonsil, któremu już od kilku miesięcy grozi bankructwo.
Exbud jest największą ze spó- łek pionierów z warszawskiego rynku. Podczas debiutu jego akcje wyceniono na 29,8 tys. zł, oczywiście przed denominacją. Na pierwszej sesji jednak nie handlowano papierami spółki. Ponieważ sesje przeprowadzano wówczas raz w tygodniu, to następne notowanie odbyło się dopiero 23 kwietnia. Obroty wyniosły wtedy 3020 sztuk. Kielecka spółka w ciągu czterech pierwszych sesji podrożała do 43,4 tys. zł, zanotowała więc blisko 40-proc. wzrost wartości. Obroty oscylowały wokół 5 tys. sztuk na sesję. Przez następne tygodnie walory budowlanej spółki poruszały się w trendzie horyzontalnym. Przełomowa okazała się sesja z 6 sierpnia 1991 roku. Od tej pory akcje Exbudu notowały systematyczny wzrost. Przeliczając to już na nowe złote, akcje kosztowały w tym dniu 3,2 zł, a do końca roku ich cena doszła do 6,8 zł. Była to pierwsza tak istotna fala wzrostowa, która i tak stanowiła zaledwie preludium tego, co działo się później zarówno na papierach spółki, jak i w ogóle na całej giełdzie w następnych dwóch latach. Wzrost, który zaczął się na Exbudzie 15 kwietnia 1993 roku, doprowadził cenę akcji z 6,1 zł do 48,5 zł. Przeliczone wartości cen akcji Exbudu uwzględniają split w stosunku 1:5, który spółka przeprowadziła pod koniec 1993 roku. Akcje kosztowały tyle na sesji z 31 stycznia 1994 roku. W ciągu 10 miesięcy akcje zdrożały o 700 proc. Warto tu zwrócić uwagę na wolumen obrotów, które regularnie przekraczały wtedy 100 tys. sztuk. Dziś akcje Exbudu rynek wycenia na 25 zł. Spółka mimo dużej straty za rok 2000 znajduje się w niezłej kondycji, gdyż strata była skutkiem utworzenia dużych rezerw.
Krosno zadebiutowało na GPW z ceną przeliczoną na nowe złote wynoszącą 5,95 zł. W pierwszych miesiącach notowań walory spółki nie były dobrą inwestycją. Na sesji z 24 września kosztowały 2,35 zł. Do tego czasu wolumen obrotów oscylował wokół 2 tys. sztuk. Spółka nie notowała dużych zmian kursu, aż do 9 czerwca 1993 roku. Na tej sesji cena akcji wynosiła 4,9 zł. Wtedy też na papierach Krosna rozpoczęła się hossa, która doprowadziła kurs do poziomu 98,5 zł. Dziś walory Krosna kosztują 38 zł. Spółka nie ma problemów finansowych. Liczba akcji Krosna w czasie pobytu na giełdzie zwiększyła się z 2,2 mln do 3 mln. Preze- sem spółki podczas debiutu Krosna na giełdzie był Wie- sław Panter, obecnie dyrektor ds. marketingu i handlu oraz członek zarządu w Stomilu Sanok.
— Podczas debiutu Krosna na GPW pracownicy spółki podchodzili do notowań z dużą rezerwą. Świadczy o tym fakt, że nie wszyscy zapisali się na przysługujące im akcje. Pamiętajmy, że to był początek działalności tej instytucji, a to nie wzbudzało zaufania — twierdzi Marek Skublicki, rzecznik zarządu.
Dziesięć lat temu rynek wycenił akcje Próchnika na 5,6 zł. Pierwsze obroty zanotowano jednak tydzień później. Cena akcji przy wolumenie obrotów wynoszącym 1545 sztuk spadła wówczas do 5,1 zł. W ciągu roku walory Próchnika straciły 55 proc. swojej wartości. Jednak i na tej spółce można było zarobić duże pieniądze. W tym przypadku hossa zaczęła się w kwietniu 1993 roku. W jej wyniku kurs włókienniczej spółki podskoczył z poziomu 4 zł do ceny 98,5 zł na początku 1994 roku. Spółka była jednym z liderów wzrostu podczas hossy z przełomu 1993/1994 roku, a jej wartość wzrosła o 2400 proc. w ciągu 10 miesięcy. Obecnie akcje Próchnika wyceniane są w granicach 1,2 zł, a firma boryka się z poważnymi problemami finansowymi.