Jedną z przyczyn słabości gospodarczej wschodniej części Niemiec jest według ekspertów brak w tym regionie kraju dużych firm.
- Duże firmy i centrale przedsiębiorstw są praktycznie nieobecne we wschodnich Niemczech. Nie ma w tym regionie ani jednej spółki z indeksu blue chipów DAX, włączając także Berlin – informuje niemiecki resort gospodarki.
Eksperci DIW ustalili, że gospodarka wschodnich Niemiec to przede wszystkim małe firmy. Tylko 20 proc. zatrudnionych w regionie pracuje dla firmy, która ma więcej niż 250 pracowników. W zachodniej części Niemiec 50 proc. zatrudnionych pracuje dla takich firm.
- Proces doganiania przez wschód zachodu zatrzymał się – powiedziała Iris Gleicke, federalna komisarz ds. nowych landów w resorcie gospodarki. - Powodem nie są jedynie takie czynniki jak płace i koszty, infrastruktura, biurokracja i dostępność terenów na sprzedaż – dodała.
Jej zdaniem najważniejszym czynnikiem było to w jaki sposób postępowano z państwową gospodarką odziedziczoną po NRD. Rządowa agencja prywatyzacyjna Treuhand faworyzowała małe i średnie spółki. Tymczasem z analizy DIW wynika, że fragmentyzacja gospodarki wschodnich Niemiec stanęła na drodze kluczowym czynnikom wzrostu, jak struktura podaży, innowacyjność czy eksport. We wschodnich Niemczech brakuje dużych firm, które mogą stworzyć konkurencyjną podaż i łańcuchy wartości dodanej stając się kotwicą wzrostu, konkludują eksperci niemieckiego think tanku.
