E.ON Ruhrgas, który miał pomóc PGNiG przetrwać kryzys gazowy, musi mieć zgodę Gazpromu.
Światło dzienne ujrzały nowe fakty dotyczące umowy między Polskim Górnictwem Naftowym i Gazownictwem (PGNiG) a niemieckim E.ON Ruhrgas na dostawę 300 mln m sześc. gazu do 2011 r. Miała ona pomóc Polsce złagodzić deficyt paliwa, którego spodziewa się po 20 października. Deficyt pojawi się, jeśli Polska i Rosja nie zawrze porozumienie z Rosją, które od miesięcy czeka na podpisy stron i aprobatę Komisji Europejskiej.
Podczas polsko-ukraińskich rozmów komisji międzyrządowej, które odbyły się w środę, okazało się, że niemiecka odsiecz gazowa, która miała dotrzeć z Węgier przez Ukrainę, tak naprawdę byłaby… rosyjska.
— Strona ukraińska jest zdania, że E.ON Ruhrgas musi podpisać umowę handlową z Gazpromem, by nam dostarczyć gaz, ponieważ paliwo, którym w tym regionie dysponuje E.ON Ruhrgas, należy do Gazpromu — twierdzi Maciej Kaliski, dyrektor Departamentu Ropy i Gazu w Ministerstwie Gospodarki.
Jego zdaniem, to podobna sytuacja, jak z gazociągiem jamalskim, którym przez Polskę płynie rosyjski gaz dla odbiorców z Europy Zachodniej — teoretycznie mogliby oni odstąpić swoją pulę PGNiG, co powoliłoby na wpuszczenie paliwa do polskiego systemu w punktach odbioru w Lwówku Wielkopolskim lub Włocławku, na co jednak musiałby zgodzić się Gazprom, bo rosyjski gaz przechodzi w ręce zachodnich firm dopiero w Malnow, przy granicy polsko-niemieckiej.
PGNiG uważa, że w sprawie dostaw z E.ON Ruhrgas piłka jest po stronie Niemców.
— Jeżeli nasz partner twierdzi, że może dostarczyć nam gaz, to nie interesuje nas, skąd gaz ma, ale czy ma możliwości jego transportu do Polski. Dlatego nadal czekamy na podpisanie przez E.ON Ruhrgas umowy z ukraińskim NAK Naftohaz na transport gazu przez Ukrainę do polskiej granicy — mówi prosząca o anonimowość osoba z PGNiG.
Niedawno polska firma podpisała z niemiecką kolejny aneks przedłużający termin wejścia w życie umowy do 5 listopada.
Gdy trwały rozmowy polsko-ukraińskie, Aleksander Miedwiediew, wiceprezes Gazpromu, poinformował, że Gazprom gotów jest podpisać porozumienie gazowe z Polską jeszcze w październiku.
— Mogłoby do tego dojść przed 20 października. KE akceptuje kierunek, w jakim zmierzają polsko-rosyjskie ustalenia poczynione podczas ostatniego spotkania. O szczegółach nie mogę mówić — twierdzi Maciej Kaliski.
Zaznacza jednak, że nie oznacza to jeszcze "zielonego światła" Brukseli dla polsko-rosyjskiego porozumienia.
Polsko-ukraińskie rozmowy, poza rozczarowaniem co do dostaw z E.ON Ruhrgas, przyniosły dobrą informację:
— W przyszłym roku Ukraina dostarczy więcej gazu w rejon Hrubieszowa i Zamościa: 180 mln m sześc. rocznie [poprzednio 9 mln m sześc. — red.] — mówi Maciej Kaliski