Niepewność na rynku ropy zmniejsza popyt na akcje

Piotr Kuczyński
opublikowano: 2004-06-04 00:00

Środowa sesja w USA była konsekwencją wtorkowej. Nastroje od zeszłego tygodnia są dobre, a reakcja na panikę na rynku ropy pokazała, że byki trzymają pewnie kierownicę w garści. Rynkowi pomagała spadająca przed posiedzeniem OPEC cena ropy (wiele państw tej organizacji zapewniało, że wydobycie zostanie zwiększone, by rynek nie odczuł braku podaży). Można powiedzieć, że skoro we wtorek indeksy nie spadły pomimo dużego wzrostu cen ropy, to w środę nie powinny wzrosnąć tylko dlatego, że cena spadła, Jednak taka interpretacja byłaby błędna. We wtorek indeksy powinny były wzrosnąć, a rynek ropy na to nie pozwolił, więc w środę po prostu zrealizowany został plan z dnia poprzedniego. Rynkowi pomógł Alan Greenspan, który do jednego z senatorów napisał list potwierdzający, że zamierza prowadzić politykę stopniowych zmian stóp procentowych. Wymowa sesji była optymistyczna.

Wczoraj inwestorzy poza USA od rana zaczęli się jednak niepokoić, a kontrakty na amerykańskie indeksy zniżkowały. Rosła obawa, że Intel poinformuje o zawężeniu widełek prognozy przychodów. Ponadto drożała ropa, bo dla odmiany rynek zaczął bać się, że decyzje OPEC nie zapewnią wystarczająco dużego wydobycia, by zbić ceny. Nastroje poza USA były słabe, ale zazwyczaj nie ma to nic wspólnego z wydarzeniami w samych Stanach. Sporo zależało od reakcji na decyzję OPEC, ale zanosiło się, że będzie ona neutralna.

Dzisiejsze dane o sprzedaży detalicznej w strefie euro zostaną zlekceważone przez rynek. Wszyscy będą czekali na miesięczny raport z rynku pracy w USA. Warto przypomnieć, że dane te uważane są przez media za najważniejsze ze wszystkich (w USA dba się o elektorat i zwraca uwagę głównie na bezrobocie), ale inwestorzy najczęściej nie potwierdzają swoim zachowaniem tej opinii. Dopóki spółki generują coraz większe zyski, giełda nie przejmuje się bezrobociem. Bardzo trudno jest ocenić, jak ten raport wpłynie na przebieg sesji (w 80 proc. przypadków nie ma w ogóle wpływu). Można jednak ostrożnie założyć, że dobre dane zostaną przyjęte z zadowoleniem, mimo że podniosą rynkowe stopy procentowe. Słabe zostaną zlekceważone. Ważniejsze od nich będą: posiedzenie OPEC i konferencja Intela. Jednak rynki Eurolandu będą czekały na dane z rynku pracy.

Nie jestem pewien, czy nasz rynek będzie też czekał na dane z USA, bo często zdarza mu się wyprzedzać wydarzenia. Jest wąski, zdominowany przez zawodowców, którzy lepiej widzą przyszłość niż szerokie rynki Eurolandu. Potrafią też zastawiać różne pułapki. Już w środę miałem wrażenie, że wzrost z przełamaniem oporu i odwrót były klasyczną pułapką przygotowaną przez duży kapitał. Chodziło o to, by rynek wystraszyć, a nie, by sprzedać drożej akcje, bo wtedy indeksy dłużej byłyby trzymane na wysokich poziomach. Paradoksalnie, było to pozytywne zachowanie. Sygnalizowało, że duży kapitał jeszcze nie jest gotów do uderzenia.

Jeśli do niepewności panującej na rynkach światowych dodać wczorajszy środowy nieudany atak na opór, to logiczne były zniżki indeksów. I tak też się stało, ale nie miało to żadnego znaczenia. Czy dzisiaj jest możliwe uderzenie kapitału? Tak samo, jak było możliwe wczoraj i przedwczoraj. Można być pewnym, że kapitał uderzy w chwili, gdy większość będzie przekonana, że tego nie zrobi. Zauważmy jednak, że w przypadku WIG okno bessy odpowiadające poziomowi 1704 pkt na WIG20 zostało zamknięte, a oscylatory na wszystkich indeksach nadal generują sygnały kupna. Jedyną bronią byka jest czekanie na sygnał z wypełnionym częściowo (w zależności od odporności psychicznej) portfelem.