Wszystko wskazuje, że przetarg na system ochrony granicy wschodniej zakończy się spektakularną porażką. Nikt tego projektu już nie chce.
W najbliższych dniach Straż Graniczna powinna otrzymać oferty na budowę nowoczesnego, skomputeryzowanego systemu ochrony granic. Mają one wpłynąć od dwóch konsorcjów pod wodzą Computerlandu i Emaksu, które przeszły przez pierwszy etap przetargu. Od pewnego czasu pojawiają się jednak informacje, że warunki drugiego etapu są nie do spełnienia. Informowaliśmy, że oprotestowała je Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji (PIIiT). Teraz mamy kolejne sygnały o problemach, które mogą spowodować podniesienie cen w ofertach, co sprawi znaczne przekroczenie budżetu projektu. Czy zatem Straż Graniczna i resort spraw wewnętrznych chcą zbudować ten system czy tylko udają?
Szukanie samobójcy
We wzorze umowy Straż przewiduje wysokie kary umowne w wypadku opóźnień, a nawet zaznacza, że może zerwać kontrakt, żądając 20-procentowej kary, jeśli kontrahent spóźni się z wykonaniem, i to niezależnie od wielkości opóźnienia.
— Taki zapis pozwala na zerwanie umowy nawet w wypadku opóźnienia. Takiego wysokiego ryzyka utraty kontraktu i kar nie zaakceptuje żaden rozsądny wykonawca — uważa osoba zbliżona do przetargu.
Czy to znaczy, że nikt nie złoży ofert? Raczej nie, ale mogą być one znacznie wyższe, niż przewiduje to budżet, który wynosi około 50 mln EUR.
— Znacznie wyższe, czyli np. 100 mln EUR, gdyż koszty powiększą ubezpieczenia od ryzyka niepowodzenia. Tego z kolei nie zaakceptuje zamawiający — uważa nasz rozmówca.
Problemu by nie było, gdyby Straż rzetelnie oszacowała wartość kontraktu, postarała się o konieczne zgody administracyjne (pozwolenia na budowę), wyznaczyła odpowiedni termin realizacji i równo traktowała wykonawców. Tymczasem w umowie żąda od nich, by podwykonawcom płacili w ciągu 30 dni, a sama chce płacić w ciągu 45. Wyznacza wysokie kary za opóźnienia, choć mogą one nastąpić bez winy wykonawców. Oszacowała także wartość projektu bez uwzględnienia obsługi jego finansowania (które, przy tych problemach i konieczności ubezpieczenia, będą bardzo duże).
System ma powstać do jesieni 2007 r. Przetarg był przygotowywany już od 2004 r. Dotąd nie postarano się o odpowiednie zezwolenia, co oznacza, że przy tej wielkości projektu (i przy uwzględnieniu prac budowlanych) jego zakończenie w ciągu roku jest praktycznie niemożliwe.
Z wizytą u ministra
Konsorcja oficjalnie nie wypowiadają się na temat przetargu. Według naszych informacji, próbowały interweniować u Ludwika Dorna, szefa resortu spraw wewnętrznych. Bez powodzenia. Wcześniej Straż twierdziła, że to ważny dla niej projekt. Może jednak po spektakularnej wpadce z granicą morską (budowa systemu ochrony została wstrzymana, sprawa jest w sądzie, grozi nam utrata 40 mln EUR) woli nie przykładać się zbytnio do bardziej skomplikowanych projektów. Zapewnia jednak, że „nie posiada informacji potwierdzających, że nie ma szans na realizację tego zamówienia”.