NIK ma wątpliwości

Katarzyna Jaźwińska
opublikowano: 2006-03-06 00:00

W 2007 r. rząd powinien za 66 mln zł sprzedać Mittalowi 25 proc. akcji hut.

Sprzeda czy nie, wybuchnie awantura. A może spółka trafi na giełdę?

Najwyższa Izba Kontroli (NIK) zakończyła badanie prywatyzacji Polskich Hut Stali (PHS, obecnie Mittal Steel Poland). Do Ministerstwa Skarbu Państwa (MSP) trafił już wstępny protokół pokontrolny, do którego resort ma przedstawić swoje uwagi. Nikt nie chce na razie ujawnić treści dokumentu.

Cena nierynkowa

Wątpliwości budzi m.in. cena, jaką w 2007 r. Mittal ma zapłacić za należący do państwa 25-procentowy pakiet obecnego Mittal Steel Poland. Wynosi ona zaledwie 1 zł za akcję. Ustalono ją jeszcze w umowie prywatyzacyjnej w październiku 2003 r., więc nie uwzględnia warunków rynkowych w hutnictwie, które się poprawiły.

— Transakcję badał NIK i niektóre jej elementy budzą nasze wątpliwości. Ostateczna ocena zostanie przedstawiona w czerwcu — mówi Małgorzata Pomianowska, rzecznik NIK.

Wartość oferty Mittala wyniosła 500 mln USD. Już w grudniu 2003 r. ceny stali ruszyły ostro w górę i w 2004 r. sprzedane huty wykazały 1,7 mld zł zysku.

Umowę krytykują posłowie.

— Nie rozumiem, dlaczego 25 proc. akcji, które zostawił sobie skarb państwa, będzie sprzedawał po złotówce, czyli w sumie za 66 mln zł. Gdy się zostawia pewien pakiet, to potem sprzedaje się go po cenie dnia — uważa Aleksander Grad, poseł Platformy Obywatelskiej.

Zdaniem Pawła Poncyljusza PHS został sprzedany o wiele za tanio.

Na koniec 2004 r. Mittal oszacował rynkową wartość polskich aktywów na 1,9 mld USD.

Nie wiadomo, jak Mittal Steel Poland ocenia protokół pokontrolny NIK i problem ceny. Prezes spółki był w piątek nieuchwytny.

Ryzyko i furtka

Resort skarbu znalazł się między młotem a kowadłem. Jeśli wywiąże się z umowy z Mittalem, narazi się na krytykę posłów i polityczną awanturę. Jeśli pakietu nie sprzeda, może wybuchnąć spór z największym na świecie producentem stali. Mittal stałby się po Eureko i Unicredito kolejną wielką korporacją skonfliktowaną z polskim rządem.

— Ministerstwo skarbu znalazło się w trudnej sytuacji. Umowa jest umową. Resort powinien jednak zdecydować, czy realizacja jej zapisów leży w interesie publicznym. Jeśli uzna, że nie, należy podjąć kroki zmierzające do zmiany. Jakakolwiek decyzja jest trudna i nie może być podjęta jedynie na podstawie wypowiedzi pracowników NIK — mówi Artur Zawisza, poseł PiS.

Co zrobi MSP? Maciej Heydel, wiceminister skarbu, twierdzi, że ocenić „jakie byłyby ryzyka, gdyby ta transakcja nie została zrealizowana”, będzie można dopiero po przedstawieniu wyników kontroli NIK i audycie, który zleciło ministerstwo.

A może MSP i Mittal skorzystają z furtki, którą pozostawia im umowa prywatyzacyjna? Zapisano w niej, że jeśli do końca przyszłego roku strony nie przyjmą ofert sprzedaży walorów przez państwo, kupujący, czyli Mittal, spowoduje, że „zostanie wszczęta przez spółkę procedura mająca na celu wprowadzenie akcji serii A spółki do obrotu publicznego, a sprzedający (skarb państwa — przyp. red.) będzie zobowiązany do współpracy z kupującym w tym zakresie”. Oznaczałoby to, że Mittal Steel Poland trafi na giełdę. Cenę państwowego pakietu zweryfikowałby wtedy rynek.

Organizator

Puls Biznesu

Autor rankingu

Coface

Partner strategiczny

Alior

Partnerzy

GPW Orlen Targi Kielce Energa Obrót