Kupując życiową polisę zdani jesteśmy głównie na siebie i agenta ubezpieczeniowego.
Kupno polisy życiowej to nie lada wyzwanie. Na rynku działa ponad trzydzieści życiowych towarzystw, które oferują setki ubezpieczeń rzadko ze sobą porównywalnych. Niestety, jak na razie w przebrnięciu przez ten gąszcz ofert jesteśmy w zasadzie skazani sami na siebie.
— Brokerzy w zasadzie nie kierują do nas zapytań w imieniu klientów indywidualnych w zakresie ubezpieczeń na życie. Sądzę, że na razie nie są zainteresowani obsługą pojedynczego, prywatnego klienta — mówi Maciej Obuchowicz, dyrektor biura sprzedaży agencyjnej PZU Życie.
Aby jednak nie zginąć w ubezpieczeniowej dżungli, powinniśmy sobie przygotować profil ubezpieczenia, jakie najbardziej by nam odpowiadało.
— Pierwszym krokiem do podjęcia decyzji o kupnie ubezpieczenia powinno być odpowiedzenie sobie na kilka pytań, które ułatwią nam dokonanie wyboru. Powinniśmy się zastanowić, czy interesuje nas zabezpieczenie rodziny w razie nieszczęśliwego wypadku, czy też np. chcemy zacząć oszczędzać na dodatkową emeryturę — radzi Maciej Obuchowicz.
Odpowiedź pozwoli podjąć decyzję, czy szukamy wśród polis ochronnych czy inwestycyjnych.
— Nie bez znaczenia jest też ustalenie, jak długo zamierzamy utrzymywać polisę i na jaką składkę możemy sobie pozwolić — dodaje Maciej Obuchowicz.
Kiedy ten najbardziej podstawowy profil mamy już gotowy, powinniśmy umówić się z kilkoma agentami z towarzystw, które oferują interesujący nas produkt.
— Agenci poszczególnych towarzystw najlepiej znają się produktach swoich firm. Spotkanie z przedstawicielami kilku ubezpieczycieli powinno pozwolić na wybranie najbardziej dopasowanej do naszych potrzeb polisy. Aby ten scenariusz zadziałał, musimy powstrzymać się od kupna polisy przy pierwszej rozmowie, nawet gdyby wydawało nam się, że właśnie ta oferta jest dla nas optymalna. Agent bowiem zawsze chętnie spotka się z nami ponownie — tłumaczy Maciej Obuchowicz.