Kochamy Grzesia — takie transparenty zapewne niebawem pojawią się licznie na ulicach naszych miast i wsi, i, co zaskakujące, i to w rękach — eufemistycznie mówiąc — umiarkowanych zwolenników naszej integracji z Unią Europejską. No bo nie może przecież być inaczej po tekście, jaki Grzegorz Kołodko wygłosił przed mikrofonami „Sygnałów Dnia”. Komentując wtorkowy raport Komisji Europejskiej, w którym stwierdzono, że wzrost gospodarczy w Polsce wyniesie w tym roku 2,5 proc. (w przyszłym 3,7), a bezrobocie — 20,6 proc. (w przyszłym 20), był łaskaw stwierdzić, z właściwą sobie prostotą i bezpretensjonalnością, że Komisja Europejska się myli i powinna u niego zasięgać informacji na temat prognoz dotyczących polskiej gospodarki.
Niegdyś, jeszcze nie tak dawno, mawiało się: kto nie z Mieciem, tego zmieciem. Teraz, nasz nieoceniony publicysta, facecjonista, maratończyk, tygrys, a przy okazji wicepremier i minister finansów, każdego, kto się z nim nie zgadza, jest mniejszym optymistą, pozbawia nadawanego przez siebie tytułu profesjonalisty. A że często fakty nie zgadzają się z jego oczekiwaniami? No cóż, tym gorzej dla... faktów. Ale to budzi już tylko uśmiech.