Już 14 grudnia 2003 r. minie termin przystosowania systemów jakości, opartych na wymaganiach normy ISO 9001 z 1994 r. Stara wersja normy, która została zastąpiona przez ISO 9001:2000, definitywnie odchodzi do lamusa
Międzynarodowa Organizacja Standaryzacyjna (ISO), jako jednostka odpowiedzialna za normy jakościowe, miała je uaktualniać średnio co 5 lat. W trakcie przygotowywania wydania na rok 2000 przeprowadzono ankietę, która wykazała, iż norma z 1994 roku jest zbytnio ukierunkowana na sektor produkcji i niespójna z innymi normami (np. z ISO 14001), co utrudnia integrację systemów zarządzania jakością (SZJ). Stara norma postrzegana była jako nadmiernie zbiurokratyzowana oraz nie uwzględniająca realiów prowadzenia firmy i zachodzących w niej procesów. Głównym zadaniem stawianym normie z 1994 r. było stworzenie rozpoznawalnej platformy komunikacji i upowszechnienie zarządzania jakością na świecie.
— Patrząc pod tym kątem na ISO 9001:1994, można stwierdzić, że norma z 1994 r. spełniła swoje zadanie — twierdzi Szymon Kamiński, dyrektor ds. SZJ w Det Norske Veritas.
Nowa wersja normy ISO 9001 po ponad 2 latach obowiązywania postrzegana jest jako bardziej liberalna oraz bardziej dopracowana i zrozumiała. Przez to, że kładzie ona nacisk na procesowe podejście do SZJ oraz obejmuje szerszy zakres zagadnień jakościowych, sam proces wdrożenia może wydawać się zawiły i trudny do przeprowadzenia. Rzeczywiście poziom trudności wzrasta, ale równocześnie pozwala to lepiej dopasować SZJ do wymagań i możliwości danej organizacji, a tym samym uzyskać konkretne wyniki.
Na zmianie normy skorzystał sektor usług, który zgłaszał najwięcej zastrzeżeń co do przydatności jej poprzedniej wersji.
Pojawiają się jednak obawy, czy organizacje, które wdrożyły systemy zarządzania oparte na ISO 9001:1994, wystarczająco szybko dostosują się do wymagań nowszej wersji.
— Firmy, które nie przeprowadzą audytu transferowego do września br., narażają się tym samym na wysokie ryzyko utraty ciągłości certyfikatu — przewiduje Szymon Kamiński.