Przewoźnik myśli o własnej firmie nad Wisłą. Powód? Korzystne umowy Polski z Europą Wschodnią.
Norwegian Air Shutle, norweska tania linia lotnicza, otwiera bazę w Warszawie, a także nowe połączenia.
— Chcemy uzyskać konieczne certyfikaty i założyć w Polsce własną firmę — zapowiada Bjorn Kjos, dyrektor generalny Norwegian Air Shutle.
Rejestracja może znacznie ułatwić ekspansję na rynkach wschodnich.
— Polska ma bardzo korzystne umowy o komunikacji lotniczej z pastwami Europy Wschodniej. Mając naszą koncesję, Norwegowie mogą w pełni z nich korzystać — wyjaśnia Adam Borkowski, rzecznik Urzędu Lotnictwa Cywilnego.
Chodzi głównie o umowy z Ukrainą, Białorusią i do Rosją.
— Norwegian musi przejść przez proces certyfikacyjny, a potem zdobyć koncesje. To minimum trzy miesiące — mówi Adam Borkowski.
Wiele wskazuje na to, że Norwegian ma duże szanse wyprzedzić konkurencję, bo na razie żaden inny zagraniczny przewoźnik nie wystąpił o certyfikat w Polsce, a linia szybko wschodzi na nasz rynek. 13 lipca uruchamia w Warszawie bazę.
— Będzie to nasza pierwsza baza poza Norwegią — mówi Bjorn Kjos.
Baza zatrudni 100 osób.
Linia obsłuży loty do Oslo, Allkicante, Barcelony/Girony, Malagi i Nicei. Zamierza przewieźć milion pasażerów z Warszawy w ciągu dwóch lat. Dziś łączy stolicę, Gdańsk i Kraków z Oslo. Rozmawia też z innymi regionalnymi portami.