Notus znalazł się w punkcie wyjścia

ET
opublikowano: 2008-07-10 11:29

Trzeci pośrednik finansowy na rynku jest wciąż do kupienia. Jeśli kupiec się nie znajdzie Notus pójdzie na giełdę.

Dom Kredytowy Notus, zaliczany do ścisłej czołówki pośredników finansowych i kredytowych, po Open Finance i Expanderze, był już po słowie z potencjalnym kupcem. Szukał go długo, przebierając w ofertach. Z krótkiej listy pięciu inwestorów, w grudniu ubiegłego roku wybrał jednego – krajowy fundusz inwestycyjny.

Umowa z nabywcą 75 proc. udziałów w DK Notus miała zostać spisana do końca I kwartału. Nie została, ani w tym terminie, ani później. Strony nie doszły ostatecznie do porozumienia.
- Różnice były na tyle istotne, że ostatecznie zdecydowaliśmy się zakończyć rozmowy – wyjaśnia Paweł Adamiak, członek zarządu Notusa.

Notus miał dość jasno sprecyzowane wymagania od inwestora. Udziałowcy domu kredytowego wystawili na sprzedaż dwie trzecie udziałów, jednak zachowując mniejszościowy pakiet chcieli utrzymać wpływ na zarządzanie biznesem, który od początku zbudowali.
- Uważamy, że nasz model biznesowy sprawdził się i że należy go nadal rozwijać w obranym na początku kierunku. Chcemy być nie tyle pośrednikiem, co doradcą finansowym, z którym klient wiąże się na całe lata – mówi Paweł Adamiak.

Mając na uwadze ten cel, Notusowi zależało, żeby dobrać inwestora finansowego, nie branżowego, np. bank, który w jakimś stopniu mógłby ograniczać niezależność sieci, stawiając bardziej na własne produkty niż oferowane przez konkurencję. Niestety, z polskim funduszem, który spełniał te kryteria, nie wyszło. Co dalej?

- Wracamy do punktu wyjścia. Obecne jesteśmy w o tyle lepszej sytuacji niż przed rokiem, że mamy za sobą kilka audytów, firma jest transparentna i gotowa do negocjacji od zaraz – mówi Paweł Adamiak.
W rezerwie wciąż jest plan B, czyli giełda, na którą mógłby wejść w przyszłym roku. Notus dajemy sobie czas do września na podjęcie decyzji, jaki kierunek obrać: rynek regulowany, czy powrót do negocjacji z inwestorami. Zainteresowanie potencjalnymi kupcami jest już dzisiaj ponoć duże, m.in. ze strony ubezpieczycieli.

Notus szacuje swoje potrzeby inwestycyjne na ok. 20 mln zł. Potrzebuje pieniędzy na wdrożenie nowych systemów rekrutacyjnych i szkoleniowych, marketing oraz rozbudowę sieci oddziałów. Obecnie ma 20 placówek. Do końca roku uruchomi kolejne 3-4.