Po tym, jak Marrill Lynch zapłacił 100 mln USD kary za wydawanie fałszywych rekomendacji, trzy amerykańskie stany zażądały od firm wyznaczenia ścisłych granic między bankowością inwestycyjną a analityczno-doradczą.
Trzy amerykańskie stany: Nowy Jork, Kalifornia i Północna Karolina zażądały dokładnego określenia przez firmy działające na ich terenie granicy między bankowością inwestycyjną a doradczą. Niewątpliwie na tę decyzję ma wpływ sprawa Merrill Lynch, który zapłacił 100 mln USD (400 mln zł) kary za wydawanie fałszywych rekomendacji wysoko notowanym spółkom giełdowym.
Menedżerowie w trzech stanach zarządzający łącznie 220 mld USD (880 mld zł) muszą dostosować się do nowych reguł bądź zakończyć działalność w tych stanach. Stanowe fundusze emerytalne straciły bowiem ponad 2 mld USD (8 mld zł) tylko na samych inwestycjach w akcje i obligacje WorldCom.
— Jeśli chcesz prowadzić biznes w naszym stanie, oczekujemy, że będziesz spełniać najwyższe normy rzetelności i jawności — mówi Philip Angelides, skarbnik stanowy Kalifornii.
W rezultacie od 1 lipca każda organizacja finansowa, wydająca rekomendacje dotyczące bankowości inwestycyjnej, musi zaakceptować zasady nałożone przez Elliota Spitzera, prokuratora w sprawie Merrill Lynch.
Nowe reguły oznaczają brak wynagrodzenia za dokonywanie analiz oraz powołanie komitetu, który będzie nadzorował rekomendacje. Firmy będą miały także obowiązek wydawania oświadczeń o rezygnacji z dokonywania analizy danej spółki wraz z podaniem przyczyny takiej decyzji, a także ujawniania, czy firma uzyskała jakieś wpływy w związku z dokonaną analizą. Działalność banków oraz firm wydających rekomendacje będzie także monitorowana.