Chluba prywatnych szkół wychodzi z dołka
Wyższa Szkoła Biznesu zdaje egzamin z zarządzania w kryzysie. Tnie koszty i wchodzi na rynek warszawski.
Krzysztof Pawłowski, wieloletni rektor Wyższej Szkoły Biznesu-National Louis University (WSB-NLU), walczy o przyszłość uczelni. Jeszcze nie tak dawno znana na całą Polskę kuźnia menedżerskich kadr miała puste konto.
— W poprzednie lato Krzysztof Pawłowski zwrócił się do mnie z prośbą, żeby pożyczyć na krótki czas kilka milionów złotych — przyznaje Zbigniew Konieczek, prezes nowosądeckiego Newagu.
Konieczek zgodził się na wsparcie, uczelnia pieniądze zwróciła w terminie.
Są zyski
Krzysztof Pawłowski, obecnie pełniący funkcję prezydenta WSB-NLU, przyznaje, że walka o wyjście na prostą trwa, choć jego zdaniem najgorsze szkoła ma za sobą.
— Przez kilka lat zżerały nas koszty stałe. Byłem głupi, popełniłem błąd: chciałem budować instytucję i liczyłem na wsparcie. Przeliczyłem się — mówi założyciel WSB-NLU.
Niż demograficzny, tanie studia w Wielkiej Brytanii dla obywateli UE, zniesienie poboru do wojska to przyczyny, dla których strumień żądnych wiedzy studentów płynących w Beskid Sądecki przysechł. Uczelnia zaczęła mieć kłopoty ze spłatą kredytów opiewających w sumie na kilkanaście milionów złotych. Zaczęły się zmiany rektorów, odejścia kluczowych pracowników szkoły. I restrukturyzacja, która przynosi efekty.
— Mamy zyski — zapewnia Jarosław Wilk, nowy dyrektor finansowy szkoły.
— Ścięliśmy koszty stałe o 6,2 mln zł w skali roku. A w październiku, według wstępnych danych, byliśmy około 800 tys. zł na plusie — cieszy się właściciel nowosądeckiej uczelni.
Warszawa i Irak
Do spłacenia zastało jeszcze około 7,5 mln zł. A oszczędności oznaczały m.in. sprzedaż części obiektów (w tym akademika), podniesienie opłat za naukę, cięcia płac i likwidację około 35 proc. etatów. 120 osób, głównie pracowników naukowych, zaczęło pracować na umowy o dzieło lub na zlecenie.
— Część, podobnie jak ja, odeszła, nie godząc się na nowe warunki. Może poprawiły się finanse szkoły, ale ucierpiała jakość i prestiż — mówi "PB" były pracownik WSB-NLU.
Pawłowski w obecnej sytuacji zdecydował się na skok do przodu. Finalizuje rozmowy z bogatym Kurdem, właścicielem firm budowlanych i złóż ropy, o stworzeniu oddziału szkoły w Iraku. A w czasach, gdy Barbara Kudrycka, minister nauki i szkolnictwa wyższego, zamawia ekspertyzy dotyczące upadłości szkół wyższych, bierze się konsolidacji. Nowosądecka szkoła wiąże się właśnie z dwoma małymi warszawskimi uczelniami mającymi w sumie około tysiąca studentów: Collegium Varsoviense i Warszawską Wyższą Szkołą Ekonomiczną. WSB-NLU kształci 4 tys. osób.
— To uczelnie po zapaści, ale z potencjałem, mają zezwolenia i kadrę dla wielu kierunków studiów, w tym inżynierskich — ocenia Krzysztof Pawłowski.
Dodatkowym argumentem za może być to, że obie warszawskie szkoły kontroluje Robert Gmaj, którego 27-letni syn Piotr jeszcze w październiku figurował jako doradca minister nauki.
Karol Jedliński