W tym tygodniu meblowa spółka opublikuje strategię, przygotowaną przez nowego prezesa.
Za kilka dni rynek będzie miał okazję zapoznać się z rezultatami półtoramiesięcznej pracy nowego prezesa Swarzędza.
— Strategia wymaga ostatnich szlifów — mówi Łukasz Stelmaszyk, który od 15 października pełni funkcję prezesa meblowej spółki.
Zastąpił na stanowisku Włodzimierza Ehrenhalta, przeciwko któremu, na polecenie rady nadzorczej w dwa tygodnie po objęciu fotela prezesa, złożył zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Nowy zarząd zarzucił byłemu prezesowi niegospodarność, m.in. zawieranie szkodliwych dla spółki umów. Rada nadzorcza odwołała Włodzimierza Ehrenhalta w sierpniu.
— Przez ostatnie lata, ze względu na brak kluczowego inwestora, nadzór właścicielski nie uchronił spółki od strat. Wiele spraw zostało zaniedbanych — uważa nowy prezes.
Przyznaje, że ma dużo pracy „u podstaw”, aby spółka zaczęła działać w sposób profesjonalny.
— Dlatego proszę nie spodziewać się, że w strategii poinformujemy o jakichś spektakularnych zmianach. Przed nami sporo działań o charakterze porządkowym — tłumaczy Łukasz Stelmaszyk.
Spółka sfinansuje restrukturyzację z pieniędzy uzyskanych z tegorocznej emisji akcji. Prezes szacuje, że do wykorzystania zostało 30 z 52 mln zł.
— Przeprowadzanie emisji akcji w momencie, gdy spółka nie radzi sobie najlepiej, nie jest dobrym pomysłem. Pieniądze zamiast na inwestycje wydawane są na pokrycie zobowiązań — przekonuje Łukasz Stelmaszyk.
Swarzędz wielokrotnie sięgał po pieniądze inwestorów, którzy — o dziwo — chętnie kupowali nowe akcje spółki. Z realizacją celów emisyjnych było już różnie. Narastająco po trzech kwartałach Swarzędz ma 11,17 mln zł straty netto przy 12,93 mln zł przychodów.
— Nie jestem w stanie jeszcze jednoznacznie określić, kiedy spółka przestanie przynosić straty — mówi Łukasz Stelmaszyk.