Czeski koncern węglowy, próbujący wyjść z tarapatów finansowych, pokazał wczoraj rynkowi kolejny kiepski raport finansowy. A kurs przeżył huśtawkę — rano rósł o niemal 10 proc., po południu spadał w takim samym stopniu.

— Zachowanie kursu New World Resources jest dla mnie raczej niezrozumiałe. Może rano rynek pozytywnie odebrał wyniki spółki w zakresie oszczędności gotówki, a potem zdał sobie sprawę, że w gruncie rzeczy nie wróży to niczego dobrego. Moim zdaniem, spadek kursu o ok. 10 proc. to i tak mało — komentował Maciej Hebda, analityk Espirito Santo.
Narastająco po pierwszym półroczu strata netto NWR wynosi już 395 mln EUR, wobec 34 mln EUR przed rokiem, a strata operacyjna 433 mln EUR, wobec 71,5 mln EUR rok temu. Prezes próbował tchnąć w rynek nadzieję, ale z kiepskim skutkiem.
„Kontynuujemy działania w kierunku pozycjonowania NWR jako lidera w wydobyciu i sprzedaży węgla koksującego w Europie do 2017 r. — napisał w oświadczeniu Gareth Penny, prezes NWR.
— Przecież to dla NWR kolejny kwartał strat, a skala uzyskanych oszczędności nie robi wrażenia. Nawet jeśli NWR uda się sprzedać aktywa koksownicze, to pozyskane pieniądze w najlepszym wypadku zrównoważą koszt zamknięcia kopalni Paskov. Widzę tu poważne ryzyko, że spółka nie przetrwa w perspektywie kolejnych kilku trudnych lat na rynku węgla i koksu — kontruje jednak Maciej Hebda.
Zdaniem Bartłomieja Kubickiego, analityka Raiffeisena, koksownie kupi od NWR najprawdopodobniej Jastrzębska Spółka Węglowa.
— Zakładam też, że cena sięgnie 30-40 mln EUR, czyli 4-5 razy zysk EBITDA — szacuje Bartłomiej Kubicki.