NWZA Polifarbu Dębica: weto

Stasiuk Tadeusz
opublikowano: 1999-11-10 00:00

NWZA Polifarbu Dębica: weto

ODLICZANIE TRWA: Prawdopodobnie już niedługo dębicki Polifarb, którym kieruje Bolesław Ryndak, pożegna się z warszawskim parkietem. Tym samym plany szwedzkiego właściciela zostaną w 100-proc. zrealizowane. Na przeszkodzie stoją jednak związki zawodowe. fot. ARC

W trakcie dzisiejszego NWZA, główny udziałowiec spółki, szwedzki Alcro Beckers podda pod głosowanie wniosek o wycofanie spółki z giełdy. Działające w spółce związki zawodowe zarejestrowały na walne ponad 1 proc. głosów, co da im prawo do blokowania uchwał.

W rękach Alcro Beckers po ostatnim wezwaniu znajduje się około 90 proc. akcji Polifarbu, uprawniających do ponad 96 proc. głosów na WZA. Wydawałoby się więc, że sprawa jest przesądzona. Jednak pracownicy, którzy posiadają około 3 proc. akcji producenta farb, nie zgadzają się na taki krok. Jak nas poinformował Józef Mateja, przedstawiciel zakładowej Solidarności, związki zawodowe postanowiły zablokować na NWZA decyzję o wycofaniu Polifarbu z giełdy.

— Doszło do porozumienia wszystkich związków, dzięki czemu dysponujemy ponad 1 proc. głosów, co pozwala zablokować uchwałę. Nasze działanie zmierza do wynegocjowania wyższej ceny dla pracowników od tej, którą w ostatnim wezwaniu zaproponowało Alcro Beckers — tłumaczy Józef Mateja.

Szwedzi ogłaszając wezwanie zaoferowali za każdą akcję spółki 57 zł. Jest to o ponad 20 proc. mniej niż cena, po jakiej nabyli udziały od Skarbu Państwa i dziewięciu NFI. Pracownicy, którzy dysponują jeszcze akcjami, chcą by Alcro wykupiło je za co najmniej 89 zł, gdyż według nich tyle kosztował pakiet kontrolny. Przebieg dziesiejszego NWZA może być więc burzliwy.

Jak jednak twierdzą analitycy, do wycofania z giełdy i tak musi dojść.

— Postępowanie Alcro jest zrozumiałe. Producenci farb nie mogli ostatnich miesięcy zaliczyć do udanych, choć widać stopniową poprawę. Ostra konkurencja na rynku wyrobów chemicznych w uprzywilejowanej pozycji stawia firmy, które nie muszą publikować danych na swój temat. Dzięki temu nie ujawniają swoich strategii, co jest wymagane od spółek publicznych — uważa jeden z analityków.

Na takie korzyści liczy spółka. Po zdobyciu inwestora nie ma ona już potrzeby szukania kapitału na rynku, ponieważ może go zapewnić właściciel. Na znaczeniu stracił więc jeden z czynników przemawiających za upublicznieniem spółki.