Dzisiejsze NWZA kieleckiego przedsiębiorstwa PIA Piasecki ma podjąć decyzję w sprawie dalszego istnienia spółki. Pod koniec sierpnia sąd otworzył bowiem postępowanie układowe z wierzycielami, a do zawarcia układu — jeśli wierzyć zarządowi — może dojść już w styczniu. Władze spółki zaproponowały umorzenie zobowiązań wobec wierzycieli o 60 proc. Na koniec września 2002 r. łączna wartość zobowiązań grupy kapitałowej zamknęła się kwotą 289,1 mln zł.
Poza układem znalazły się zobowiązania za blisko 70 mln zł, którą to kwotę spółka jest winna Bankowi Handlowemu i BPH PBK.
Katastrofę wywołało zerwanie kontraktu przez Dom Development i późniejsze zajęcie gwarancji bankowej w kwocie niemal 17 mln zł przez TP SA, dla której PIA Piasecki realizował swój sztandarowy projekt — Centrum Usługowo-Administracyjne w Warszawie, oraz ostateczne odstąpienie od tej umowy. Jej wartość to 338,3 mln zł. Nie można zapominać o problemach z rozliczeniem kontraktu na budowę Centrum Królewska (około 50 mln zł). Za tym poszło wstrzymanie kredytowania działalności przez banki.
Kondycja spółki jest tragiczna. Skonsolidowana strata netto na koniec września 2002 r. wyniosła 256,5 mln zł, zaś operacyjna sięgnęła 209,4 mln zł, podczas gdy przed rokiem spółka odnotowała zysk na działalności rzędu 11,4 mln zł. Przychody grupy kapitałowej spadły aż o 57 proc. Grupa może też po III kwartale 2002 r. „pochwalić się” ujemną wartością wskaźnika EBIDTA (-205 mln zł).
Pierwsze symptomy zapaści można odnaleźć już w skonsolidowanym raporcie za 2001 r. Po spektakularnie dobrych wynikach w latach 1998-2000, w ubiegłym roku spółka dostała zadyszki, o czym świadczy nie tylko ponad 2-proc. spadek sprzedaży, ale i sięgająca ponad 38 mln zł strata operacyjna. Tłumaczono to nierozliczonymi kontraktami, które znajdowały się dopiero w fazie realizacji. Szczególnie niepokoić jednak mógł ogromny wzrost stanu zobowiązań krótkoterminowych, które zwiększyły się ze 173,2 do 305,7 mln zł, oraz 20-proc. spadek kapitałów własnych.
Najbardziej widocznym rezultatem kłopotów spółki, oprócz utraconych kontraktów, jest rozpad grupy kapitałowej. Z 14 podmiotów, które na koniec września tworzyły grupę, w przypadku dwóch ogłoszono upadłość (PIA Piasecki-Budownictwo i Hurt-Detal), zaś dwa kolejne (Inwestycje i BPBP Przemysłówka) zostały sprzedane Kredyt Serwis, spółce Kredyt Banku.
Zastanawiające jest zachowanie Citibanku Handlowego, który jest największym akcjonariuszem, dysponującym ponad 36,5 proc. głosów na WZA. Jak się wydaje, BHW widząc problemy Piaseckiego nie podjął żadnych działań ratunkowych. Smaczku sprawie nadaje fakt, że BHW rozdaje karty także w Mostostalu Zabrze, kolejnej spółce walczącej o przetrwanie. Warto przypomnieć, że w 2001 r. PIA Piasecki i MZ miały się ku sobie, ale nie porozumiały się co do warunków fuzji.
Scenariuszy na przyszłość spółki jest kilka. Od najgorszego, czyli bankructwa, poprzez przejęcie przez inwestora branżowego, na odbudowaniu pozycji rynkowej kończąc. Zawarcie układu z wierzycielami oddali widmo bankructwa i pozwoli spółce skupić się na restrukturyzacji. Niestety, bez zagwarantowania finansowania będzie to niezmiernie trudne. Po przegranej w batalii o kontrakt na budowę Złotych Tarasów, gdzie PIA występował w konsorcjum z belgijskim Besiksem, może to okazać się problematyczne. Spółka może być co najwyżej jednym z podwykonawców, taką propozycję złożyła ponoć Skanska, która wygrała przetarg o wartości około 1 mld zł.
Z kolei strategia BHW, zakładająca wycofanie się ze wszystkich nierentownych inwestycji, każe zakładać odsprzedanie pakietu akcji Piaseckiego jakiemuś inwestorowi branżowemu. Być może Besiksowi, z którym spółkę łączą długoletnie więzi.
Na polskim rynku budowlanym nadal jest miejsce dla takiej spółki jak PIA Piasecki. Konieczna jest jednak realizacja pozytywnego scenariusza, czyli zawarcie układu z wierzycielami, dokończenie prowadzonych prac i zdobycie nowych kontraktów oraz zapewnienie stabilnych źródeł finansowania, by spółka miała szansę stanąć ponownie na nogi.