Obcy dostawcy potknęli się

Kamil Kosiński
opublikowano: 2005-01-26 00:00

To był dobry rok dla dostawców systemów ERP. Zwłaszcza krajowych. Wzrost sprzedaży o kilkanaście procent to dla nich standard.

Ocena roku 2004 była, wydaje się, niejednoznaczna, jeśli chodzi o wyniki dostawców systemów ERP. Z jednej strony, wielu z nich odnotowało kilkunasto- lub nawet kilkudziesięcioprocentowy wzrost przychodów, z drugiej zaś niemała grupa bliska była powtórzenia wyników z roku 2003, albo nawet zanotowała spadek wartości sprzedaży liczony w złotych. Problem ten dotyczył głównie dostawców oprogramowania zagranicznego.

Winny dolar

Sytuacja staje się dla niech nieco korzystniejsza po uwzględnieniu zmian w kursie dolara, według którego wiele domów software’owych kalkuluje ceny. I tak np. Scala Business Solutions Polska deklaruje, że w dolarach odnotowała 17-proc. wzrost obrotów, choć w złotych był to niewielki spadek. Podobnie ze swojego niewielkiego wzrostu, a nawet jego braku tłumaczą się inni.

— Prawda jest taka, że w ubiegłych latach kurs dolara nam pomagał. Po prostu podnosiliśmy ceny wraz z jego wzrostem. W roku 2004 trzeba było sprzedać o 17-20 proc. więcej, licząc w dolarach, aby w złotych osiągnąć taki sam wynik jak w roku 2003 — wyjaśnia Paweł Piwowar, prezes Oracle Polska.

Można jednak odnieść wrażenie, że spadek kursu dolara to wygodna wymówka tuszująca niezrealizowanie planów. Zasłania się nim QAD Polska, a jeszcze w listopadzie 2004 r. przedstawiciele firmy deklarowali chęć osiągnięcia w całym roku 20 proc. wzrostu sprzedaży. Trudno, aby nie zauważyli wtedy jeszcze zmian kursowych.

— Zanim wartość dolara zeszła do 3 zł, a nawet spadła poniżej tej granicy, naprawdę byłem przekonany o 20-proc. wzroście sprzedaży liczonym w złotych — zapewnia Marek Żuk, dyrektor generalny QAD Polska.

Jednych mniej, innych więcej

Z przychodami przekraczającymi 30 mln zł QAD i tak nie ma się jednak czego wstydzić. Przynajmniej kilku dostawców zagranicznych systemów podobnych do produktu QAD może tylko pomarzyć o takich wynikach.

— Oni są często związani z platformą IBM AS/400, a nie jest ona w Polsce zbyt popularna. Poza tym mają jakieś tam korporacyjne polityki i po nastaniu entego prezesa, potrafią odgórnie zadekretować, że dany rynek jest mało perspektywiczny, więc nie ma się tam co koncentrować na sprzedaży do nowych klientów, a jedynie na obsłudze dotychczasowych. I to się staje samosprawdzającą przepowiednią. Jak firma przestaje aktywnie zabiegać o nowe kontrakty, to niby skąd ma je mieć — komentuje Andrzej Dyżewski, właściciel biura analityczno-badawczego DiS.

Bardzo duży jak na polskie warunki kontrakt lubelskiego Safo z Redanem pokazuje przy tym, że krajowi producenci mogą podbierać zagranicznym zamówienia, które wydawały się dotychczas niejako zarezerwowane dla tych ostatnich.

— Jestem optymistą, jeśli chodzi o sytuację polskich producentów. Przedsiębiorstwa będą kupować nowe systemy ERP i będą chciały robić to jak najtaniej. A nie ma co ukrywać, że krajowe aplikacje są jednak tańsze — podkreśla Andrzej Dyżewski.