Obiektywna ocena ryzyka jest bardzo trudna

Jarosław Kostrzewa
opublikowano: 2001-09-03 00:00

Obiektywna ocena ryzyka jest bardzo trudna

Analiza fundamentalna spó-łek to bardzo szeroka dziedzina, obejmująca swoim zasięgiem wiele aspektów mikro- i makroekonomicznych, jak również zasady rachunkowości w stopniu umożliwiającym właściwe odczytanie danych ze sprawozdań finansowych spółek.

Każdy, kto zabiera się do analizowania spółki, musi mieć świadomość tego, że nie będzie w stanie, na podstawie dostępnych materiałów, uwzględnić wszystkich elementów mających wpływ na działalność spółki. Można to ująć w taki sposób: analiza fundamentalna powinna pomóc nam w określeniu ogólnego poziomu ryzyka związanego z inwestycją w daną spółkę. Pamiętajmy również, że pomimo dołożenia najlepszych starań, określony przez nas poziom ryzyka inwestycyjnego będzie obarczony sporą dawką subiektywizmu. Najlepszym przykładem na to są rekomendacje analityków: mimo iż wszyscy operują generalnie na tych samych danych, to zalecenia co do inwestycji w daną spółkę są często bardzo różne. Każdy z nich inaczej interpretuje to, co dzieje się w spółce i jej otoczeniu. Przeciętny inwestor ma zadanie jeszcze bardziej utrudnione, ponieważ korzysta z informacji ogólnie dostępnych, nie jeździ do spółek, by spotkać się z zarządami w celu uzyskania dokładniejszych informacji.

Co w takim razie powinien zrobić przeciętny inwestor, aby ustrzec się pułapek? Po pierwsze — należy dokładnie określić jak najwięcej istotnych zagrożeń dla spółki. Mogą to być: często zmieniający się zarząd, słaba pozycja finansowa, brak dobrej strategii, niskie marże, zbyt wysoki stopień dźwigni operacyjnej i finansowej, zdekapitalizowany majątek trwały, niska jakość produktów. Po drugie — należy spojrzeć na wykres akcji spółki i indeksu rynkowego, by określić dominujący trend na rynku.

Ktoś może zadać teraz pytanie: po co zajmować się jakimiś wykresami, wszak analizujemy spółkę od strony fundamentalnej? Odpowiedź jest prosta: nie da się oddzielić czynników fundamentalnych od sytuacji rynkowej i temu aspektowi będzie poświęcony kolejny odcinek cyklu.

W żadnym wypadku nie powinniśmy analizować fundamentów spółki w oderwaniu od tego, co się dzieje na giełdzie. Nie sposób bowiem dotrzeć do wszystkich istotnych informacji. Wykres spółki kształtują również te informacje — negatywne i pozytywne — o których nie mamy pojęcia (ale wie o nich wąska grupa osób), a które na rynek dotrą za jakiś czas i wówczas się wyjaśni, skąd wzięło się np. ostatnie załamanie lub nagły wzrost.

Najlepszym przykładem takiego zachowania były ostatnio takie spółki jak Softbank, Netia i STGroup. Czy Softbank nie wyglądał zachęcająco przy cenie 40 zł, a Netia przy cenie 30 zł? Ale trend długoterminowy był bardzo silny i sprowadził ceny tych akcji do 20 zł i 10 zł. Wyniki za II kwartał potwierdziły słuszność tego trendu. Odwrócenie długotrwałej tendencji spadkowej nie następuje w ciągu kilku dni. Zmiana nastawienia inwestorów z negatywnego na pozytywne zajmuje trochę czasu. W ich głowach musi dominować przeświadczenie, że gorzej już nie będzie. To jednak jeszcze za mało, by rozpoczął się trwały wzrost. Potrzebna jest poprawa wyników.

Po dokonaniu gruntownej analizy fundamentalnej powinniśmy spojrzeć na zachowanie się kursu akcji, ponieważ istnieje ryzyko, że ktoś może wiedzieć więcej niż my i wykorzystuje tę wiedzę do sprzedaży akcji, podczas gdy nam wydaje się, że akcje te są coraz bardziej atrakcyjne. Należy też zbadać, czy firma jest zdolna do generowania gotówki. Pamiętajmy o tym, że spółka może osiągać zyski, a jednak upaść, ponieważ nie generuje dostatecznej ilości gotówki, by uregulować swoje rachunki i zobowiązania wobec ZUS, pracowników, banków, fiskusa i wierzycieli. Spółki, które nie są w stanie wygenerować dostatecznej gotówki, zaciągają kredyty krótkoterminowe, by finansować bieżące wydatki.

Dobrym przykładem jest PPWK. Firma ta w 1998 roku uzyskała przychody ze sprzedaży wysokości 29,4 mln zł, w roku 1997 — 29,5 mln zł, natomiast stan zapasów na koniec 1997 roku wyniósł 17,3 mln zł, a na koniec 1998 roku 21,1 mln zł. Tak więc średni stan zapasów w 1998 roku osiągnął wielkość 19,2 mln zł, co stanowiło 65,31 proc. sprzedaży w 1998 roku. Analizując te liczby widać wyraźnie, że spółka produkowała na magazyn, zysk netto w 1998 roku wyniósł 300 tys. zł w stosunku do 4,3 mln zł w 1997. W 1999 roku sprzedaż wzrosła do 31,5 mln zł, ale spółka zanotowała stratę operacyjną 6,3 mln zł i stratę netto 10,1 mln zł. Prawdopodobnie w roku 1999 sprzedawano nadmierne zapasy po cenach niższych od kosztów wytworzenia, bo spółce była po prostu potrzebna gotówka. Stan zapasów na koniec 1999 roku osiągnął wartość 13,6 mln zł, czyli spadły one o 35,5 proc. w stosunku do 1998 roku.

Analiza sprawozdania finansowego spółek to nie wszystko. Ważne są też wykresy ich kursów.