Obroty na 3000 sesji GPW wzrosły o 50 proc.

(Artur Szymański)
opublikowano: 2005-02-01 16:28

Tak udana sesja to duża niespodzianka. Przed środową decyzją FED w sprawie stóp procentowych należało się raczej spodziewać niewielkiej aktywności inwestorów, tymczasem duzi gracze ponad 1,5-proc. wzrostem WIG20 przy wysokich obrotach uczcili jubileuszową sesję numer 3000.

Tak udana sesja to duża niespodzianka. Przed środową decyzją FED w sprawie stóp procentowych należało się raczej spodziewać niewielkiej aktywności inwestorów, tymczasem duzi gracze ponad 1,5-proc. wzrostem WIG20 przy wysokich obrotach uczcili jubileuszową sesję numer 3000.

Po ujemnym otwarciu pierwszej sesji lutego, kupujący szybko wzięli się do roboty i już po kilkunastu minutach WIG20 pokonał psychologiczną barierę 1900 pkt. Tego mało kto się spodziewał. Dynamiczny wzrost na początku potwierdził jednak tezę lansowaną przeze mnie w drugiej połowie stycznia, że pojawienie się dużego popytu będzie kompletnym zaskoczeniem.

Widać to było zwłaszcza po zachowaniu graczy na rynku terminowym, gdzie osłupiałe niedźwiedzie szybko musiały zamykać krótkie pozycje ratując się przed stratami. W końcówce handlu na rynku kasowym kupujący nie tylko że utrzymali zdobycze z początku sesji, ale jeszcze poprawiony został dzienny szczyt. Zamkniecie zastało WIG20 na poziomie 1916,14 pkt.

Siódmej z kolei zwyżce cen akcji towarzyszyły duże obroty, na całym rynku przekroczyły 640 mln zł. W odróżnieniu od ostatniej sesji stycznia, pierwszy dzień lutego przyniósł ożywienia handlu przede wszystkim walorami gigantów. Bardzo dobrze zaprezentowały się PKN Orlen, który zapewnił ponad 110 mln zl handlu, oraz KGHM, TP, PKO BP i Pekao SA. Słaby natomiast jest Prokom, którego walory straciły ponad 4 proc. Mówi się, że przecena to skutek sprzedaży papierów przez prezesa spółki Ryszarda Krauze.

Na rynkach zachodnioeuropejskich nie widać tak dużej ochoty do kupna akcji jak w Warszawie. Indeksy w Eurolandzie owszem rosną, ale wolniej. Na Węgrzech natomiast BUX spadł po niedawnym poprawieniu szczytu. Możliwe, że mamy wreszcie do czynienia z przepływem spekulacyjnego kapitału zagranicznego z Budapesztu do Warszawy. AS