Unijna machina potrzebuje aż sześciu tygodni na wygaszenie starej kadencji 2019-24 i proceduralne przygotowanie nowej 2024-29. Dlatego dniem przekazania pałeczki w międzykadencyjnej sztafecie jest wtorek, 16 lipca – dopiero wtedy PE zbierze się na inauguracyjnej sesji w Strasburgu. A zatem prawie miesiąc zejdzie unijnej klasie politycznej na manewrach i podchodach.
Wyniki zwłaszcza we Francji i Niemczech wskazują na realny wzrost znaczenia partii uniosceptycznych. Paradoks polega na tym, że to państwa założycielskie wspólnoty, objęte deklaracją ministra Roberta Schumana z 9 maja 1950 r. Całościowe wyniki wyborów do 720-osobowego PE potwierdzają jednak, że medaliści się nie zmienili. Trzeba wziąć pod uwagę, że będą trwały jeszcze drobne przesunięcia, zgłaszanie się pojedynczych europosłów być może do innych grup, ale zmiany będą minimalne. Złoty medal ponownie zdobyła chadecka Europejska Partia Ludowa z wynikiem 186 foteli, na drugim miejscu znowu znaleźli się Socjaliści i Demokraci z urobkiem 135, a brązowy medal utrzymała liberalna Odnowa Europy z 79 mandatami. Razem daje to mniej więcej 400 miejsc, zatem po standardowym podzieleniu łupów trzy wiodące międzynarodówki będą tworzyły bezwzględną większość składu PE. Przegłosują każdą uzgodnioną kandydaturę, zarówno w prezydium PE, jak też w Komisji Europejskiej (KE). Chadecy i socjaliści tradycyjnie podzielą kadencję na połowy. Przez pierwsze 2,5 roku na czele PE powinien stać raczej reprezentant grupy socjalistycznej, ponieważ wtedy chadeczka Ursula von der Leyen będzie miała większe szanse na zatwierdzenie ponownie na czele KE. W tym pakiecie trzecim elementem jest stałe kierowanie szczytami Rady Europejskiej, przewodniczącym zapewne zostanie delegat liberałów - przy czym to jest zbiorowa decyzja wyłącznie prezydentów i premierów, ale powiązana z głosowaniami PE. Per saldo wygląda zatem, że na Zachodzie – patrząc na Brukselę i Strasburg od naszej strony – bez zmian.
W zarysowanej układance może oczywiście namieszać strona uniosceptyczna, ale raczej tylko teoretycznie. Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy, czyli grupa współtworzona przez PiS, znajduje się tuż za podium z wynikiem 73, zaś bardziej prawicowa Tożsamość i Demokracja ma 58. Trzeba uwzględnić jeszcze dwie grupki niedookreślone – dotychczas niezrzeszeni mają łącznie 45 mandatów, zaś 55 zdobyły partie całkiem nowe w PE. Zsumowanie tych cząstkowych zdobyczy daje potężną liczbę ponad 230 mandatów! Nie ma jednak mowy o choćby taktycznym organizacyjnym scaleniu wspomnianych europosłów, całkiem realne będzie jedynie zgodne ich głosowanie w konkretnych sprawach.
