Obserwacja napływów pomaga w wyborze

Jagoda Fryc
opublikowano: 2015-03-18 00:00

Warto obserwować saldo wpłat i wypłat do funduszy akcji, bo to ono podpowiada, kiedy warto wejść do gry i w którym momencie zarządzić ewakuację.

Kupić tanio, sprzedać drogo — taki cel przyświeca każdemu inwestorowi. Podpowiedź, kiedy to robić, żeby zarobić, mają Analizy Online, firma monitorująca rynek funduszy inwestycyjnych. Punkt wyjścia: psychologia.

— Zasada podczepienia w psychologii poznawczej mówi, że ludzie często wierzą w pewne rzeczy lub robią je dlatego, że wiele innych osób tak robi. Pejoratywnie określa się to mianem owczego pędu. W świecie funduszy zasada podczepienia może być rozumiana jako chęć uczestniczenia w rynkowej tendencji, ale kluczem jest szybka identyfikacja tego zjawiska — tłumaczy Piotr Antosiewicz, dyrektor działu sprzedaży w Analizach Online.

Średnia pod lupą

Najczęściej jednak klienci, próbujący skorzystać z rynkowej tendencji, padają ofiarą pułapki historycznych stóp zwrotu. Jest jednak na to sposób. Firma Analizy Online sprawdziła podstawowe błędy klientów TFI i wymyśliła strategię, która ma szansę nie tylko przynosić sowity zarobek, ale przede wszystkim chronić kapitał, gdy na giełdzie leje się krew.

— Strategia polega na obserwacji bilansu sprzedaży funduszy akcyjnych. Sygnałem kupna jest pierwszy dodatni wynik sprzedaży, ale nie w skali miesiąca. Patrzymy na napływy za ostatnie sześć miesięcy i wyciągamy średnią. Jeśli średnia krocząca za ten okres jest dodatnia, to wówczas nadszedł czas na zakup jednostek uczestnictwa. Następnie trzymamy fundusz w portfelu do czasu, gdy średnie saldo za ostatnie sześć miesięcy spadnie poniżej zera — tłumaczy Kamil Koprowicz, analityk Analiz Online.

Gdy tylko średni bilans napływów za ostatnie sześć miesięcy spadnie poniżej zera, klienci powinni natychmiast zarządzić ewakuację i przenieść pieniądze np. do funduszu obligacji czy pieniężnego. Nie mogą z tym zwlekać ani chwili, bo może to ich kosztować sporo zainwestowanego kapitału. Sygnałem ponownego kupna jednostek uczestnictwa funduszy akcji jest kolejny dodatni wynik sprzedaży (średnia krocząca z sześciu miesięcy). Okazuje się, że strategia, choć wydaje się nieco kontrowersyjna, przyniosła w ciągu ostatnich dziesięciu lat sowity zarobek. Tysiąc złotych zainwestowane przed dekadą w fundusz małych i średnich spółek, przy zastosowaniu metody „kup i trzymaj”, przyniosło 100 proc. zysku. Strategia aktywnej alokacji bazująca na zachowaniu klientów dała o 150 pkt. proc. więcej.

— Dzięki tej metodzie można wyeliminować emocje. Nie trzeba analizować zachowania indeksów giełdowych, ale konieczna jest żelazna konsekwencja w działaniu, czyli sprawdzenie danych 12 razy w roku. Strategia ta najlepiej działa „pod parasolem”, bo to właśnie tam można swobodnie i bez kosztów przenosić pieniądze pomiędzy poszczególne klasy aktywów — tłumaczy Piotr Antosiewicz.

Sygnał potwierdzenia

Jak w każdej koncepcji aktywnej alokacji, tak i w strategii Analiz Online występuje ryzyko pomyłki. Dlatego eksperci tłumaczą, że inwestycja w fundusze akcyjne powinna odbywać się wraz z pierwszym wskazaniem (sygnałem), opóźnienia w podejmowaniu decyzji niwelują, a w skrajnych przypadkach — eliminują jej atuty.

— Z naszej analizy wynika, że klienci detaliczni, inwestujący w fundusze akcji, mają istotny wpływ na warszawską giełdę, zwłaszcza segment małych i średnich spółek, który charakteryzuje się ograniczoną płynnością. Każdy chciałby wejść do inwestycji w odpowiednim momencie. Ta strategia pozwala upewnić się, czy trend zwyżkowy na rynku faktycznie występuje i czy można z niego skorzystać. Metoda powinna być jednak traktowana jako uzupełnienie warsztatu, a nie jego jedyny element — podpowiada Michał Duniec, prezes Analiz Online.