Pierwsze oznaki poprawy pojawiły się już w marcu. Nie była to zmiana gwałtowna, ale wystarczająco wyraźna, by zauważyć, że część pozytywnych wskaźników stopniowo idzie w górę. Od połowy roku znacząco poprawiły się nastroje pracodawców i wzrosła liczba ofert pracy, co pozwala optymistyczne patrzeć w przyszłość.
Dla rynku pracy tymczasowej najważniejszy będzie pierwszy kwartał 2014 r. To czas, gdy rynek pracy zazwyczaj zamiera. Nie powinniśmy się jednak spodziewać drastycznej powtórki z 2013 r., kiedy kryzys z pierwszego kwartału w branży pracy tymczasowej spotęgowało opóźnienie prac sezonowych przez przedłużającą się zimę.
Najważniejsze dla rynku pracy, w tym pracy tymczasowej, będzie wejście w życie nowelizacji ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy. Projekt zakłada zwiększenie współpracy między urzędami pracy a prywatnymi agencjami zatrudniania, które będą zarządzały częścią zarejestrowanych bezrobotnych. Zmiana przepisów przyczyni się do szybszego dojrzewania polskiego rynku pracy tymczasowej. Poziom zatrudnienia pracowników tymczasowych w Polsce wciąż jest poniżej średniej europejskiej (około 1 proc. w Polsce i do 1,5 proc. w Europie), co daje nam potencjał wzrostu, ale trzeba go właściwie wykorzystać.
W 2014 r. agencje zatrudnienia będą musiały przede wszystkim zrekompensować straty spowodowane znacznie mniejszymi możliwościami pozyskania kontraktów za granicą. Głównym wyzwaniem rynku pracy tymczasowej będzie więc potrzeba skierowania uwagi potencjalnych pracodawców i pracowników na oferty pracy tymczasowej w kraju, które w przeszłości przegrywały z ofertami zagranicznymi.
BARTOSZ KACZMARCZYK
prezes Loyd, do którego należy Polski Holding Rekrutacyjny