Od sześciu dni WIG20 zachowuje się jak jo-jo

Artur Szymański
opublikowano: 14-06-2007, 00:00

Posiadacze akcji pozbierali się w środę, trzynastego, po nieudanej sesji wtorkowej. Tylko na początku WIG20 nieznacznie zniżkował, zepchnięty przez inwestorów wystraszonych bardzo kiepskim zakończeniem poprzedniej sesji. Jednak później inicjatywa przeszła w ręce kupujących i na zamknięciu indeks największych spółek zanotował wzrost o 1,41 proc. Oznacza to odrobienie z niewielką nawiązką strat poniesionych drugiego dnia tygodnia. Obraz rynku pozostaje jednak niejasny.

Środowa sesja była szóstą z kolei, podczas których główny indeks zmieniał kierunek. Od ponad tygodnia mamy do czynienia z huśtawką nastrojów graczy niemogących zdecydować się, w którą stronę pójść. Nie wydaje się, by dwie ostatnie sesje obecnego tygodnia miały coś zmienić. Tym bardziej że skoków indeksu nie uwiarygodniają obroty. Gdyby odliczyć wartość umówionych transakcji akcjami TVN, handel byłby niższy od 1 mld zł.

Inwestorzy z rynku terminowego kontynuować będą rolowanie pozycji z wygasającej czerwcowej serii futures na WIG20 na serię wrześniową. Przynajmniej na początku czwartkowych notowań nie zanosi się na gwałtowne zmiany wartości instrumentu bazowego. Po środowej sesji baza wynosi –5 pkt. Przynajmniej więc na razie arbitrażyści nie mają większego pola do popisów. Udany finisz „pechowej” sesji to w dużej mierze zasługa początkowego wzrostu cen na giełdzie przy Wall Street. Dla czwartkowego otwarcia na GPW ważniejsza od startu będzie jednak meta w USA. To z kolei może w dużej mierze zależy od reakcji na „beżową księgę” Fed, opublikowaną dwie godziny przed końcem notowań.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Artur Szymański

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu