Krótszy czas pracy kierowców, dłuższe przerwy, większa odpowiedzialność właścicieli firm transportowych — tak będzie już w przyszłym roku.
Firmy transportowe nie mają lekkiego życia, co widać po wynikach. W 2005 r. jedynie o 4 proc. wzrosła liczba samochodów w ruchu międzynarodowym, natomiast w 2004 r. wzrost ten wyniósł 42 proc. Wyliczanka przyczyn zahamowania rozwoju branży jest stała: ceny paliwa, dodatkowe opłaty za autostrady, niskie stawki transportowe, niekorzystny kurs euro.
Pod koniec grudnia ubiegłego roku UE zaproponowała, by wprowadzić bardziej rygorystyczne przepisy dotyczące czasu pracy kierowców ciężarówek i autobusów. W ostatnim tygodniu Parlament Europejski zatwierdził tę propozycję. Przepisy wejdą w życie w rok po publikacji, czyli prawdopodobnie w kwietniu 2007 r.
Więcej postojów
Według nowych norm kierowca będzie mógł pracować nie dłużej niż 9 godzin dziennie, 56 godzin w tygodniu i 90 godzin w ciągu dwóch tygodni. Wydłużona też będzie minimalna dzienna przerwa w pracy kierowcy do 11 godzin. Natomiast w dwutygodniowym cyklu pracy będzie on musiał odpoczywać bez przerwy przez minimum 45 godzin.
Kraje członkowskie UE będą mogły wprowadzić bardziej restrykcyjne normy.
— Raczej nie spodziewamy się strat finansowych spowodowanych wprowadzeniem nowych przepisów. Dwutygodniowy czas jazdy kierowców pozostaje na tym samym poziomie, czyli 90 godzin. Pozostają kwestie organizacyjne i czasy tranzytów, gdyż nowe przepisy wydłużają przerwy dzienne. Oznaczać to będzie, że czas na realizację transportu będzie dłuższy, a co za tym idzie, powinny wzrosnąć stawki transportowe. Niestety, wydarzenia pokazują, że raczej trudno liczyć na racjonalne podejście firm transportowych i solidarną podwyżkę stawek. Nie ma również zbyt wielu obszarów, gdzie firmy mogłyby poszukać oszczędności rekompensujących nowe regulacje. Należy oczekiwać, iż rynek sam odrzuci firmy nieuczciwe — mówi Andrzej Szymański, dyrektor handlowy Dartom.
Parking pod lasem
Zrzeszenie Międzynarodowych Przewoźników Drogowych (ZMPD) sceptycznie ocenia proponowane zmiany.
— Jak zwykle w przypadku generalnych unormowań jesteśmy poszkodowani w stosunku do krajów zachodnich. Polska ma katastrofalne drogi, dlatego nasze ciężarówki będą mogły przejechać mniej kilometrów niż ciężarówki np. firm francuskich. Problemem jest też brak odpowiednich warunków do odpoczynku. Często, gdy tachograf wskazuje, że czas zrobić przerwę, kierowca nie ma gdzie się zatrzymać. Na ciemnych, niestrzeżonych parkingach pod lasem ani kierowca, ani jego ładunek nie są bezpieczni. Coraz częściej eliminuje się także możliwość poruszania się ciężarówek w święta i dni poprzedzające. Pod tą presją kierowcy chcą jak najszybciej dotrzeć do domu i przekraczają dozwolony czas jazdy. Jeśli wcześniej nie rozwiążemy tych problemów, to zmianami przepisów nie poprawimy bezpieczeństwa na drogach — dodaje Jan Buczek, sekretarz generalny ZMPD.