Okularnicy z internetu rozpychają się na rynku

opublikowano: 27-11-2018, 09:22

Wystartowali od sprzedaży własnej marki okularów przez internet. Ten model nadal utrzymują, ale otwierają też stacjonarne showroomy, również poza Polską. Produkować dla nich zaczęła francuska firma Essilor.

O marce Muscat w „Pulsie Biznesu” pisaliśmy trzy lata temu, wówczas umieszczając temat w kategorii „Pomysł na biznes”. Teraz stojąca za nią spółka 4Mosa pochwaliła się kontraktem podpisanym z firmą Essilor Optical Laboratory Polska, stanowiącą część grupy Essilor International. W warszawskiej fabryce dla start-upu będzie produkować soczewki okularowe. W przyszłości przeniesiony ma do niej zostać również ich montaż i uruchomiona bezpośrednia wysyłka gotowych okularów do klientów. Dla Muscata oznacza to skrócenie czasu realizacji zamówień i możliwość zwiększenia skali działania.  

Na cenę markowych oprawek składają się: opłaty licencyjne za używanie logo światowych marek, koszty produkcji, koszty zaprojektowania okularów, koszty lokalnych dystrybutorów oraz narzuty salonów optycznych, które sięgają kilkuset procent. My większość tych elementów wyeliminowaliśmy — mówi Dawid Winter, współzałożyciel 4MOSA, stojącej za marką Muscat. Biznes rozwija wspólnie z Pawłem Porucznikiem (z prawej).
Zobacz więcej

KONKURENCYJNY BIZNES:

Na cenę markowych oprawek składają się: opłaty licencyjne za używanie logo światowych marek, koszty produkcji, koszty zaprojektowania okularów, koszty lokalnych dystrybutorów oraz narzuty salonów optycznych, które sięgają kilkuset procent. My większość tych elementów wyeliminowaliśmy — mówi Dawid Winter, współzałożyciel 4MOSA, stojącej za marką Muscat. Biznes rozwija wspólnie z Pawłem Porucznikiem (z prawej). Marek Wiśniewski

Ekspansja zagraniczna

Obecnie spółka zatrudnia ok. 50 osób. Poza sklepem internetowym posiada osiem stacjonarnych showroomów – w Bydgoszczy, Gdańsku, Katowicach, Krakowie, Poznaniu, Wrocławiu i dwa salony w stolicy. W maju 2018 r. otworzyła także punkt sprzedaży w czeskiej Pradze. I ma ambicje rozszerzenia sieci zarówno w kraju, jak i za granicą. Będzie celować głównie w rynki Europy Środkowo-Wschodniej. Teraz szykuje się do uruchomienia drugiego sklepu w Czechach, przedsiębiorcy chcieliby też spróbować swoich sił na Słowacji. 

- Wykreowaliśmy własną markę okularów i rozwijamy sieć jej sprzedaży. Działamy w modelu omnichannel, łącząc handel w internecie ze sprzedażą w stacjonarnych placówkach.  E-klientom, którzy chcą przymierzyć produkt przed zakupem, umożliwiamy to, wysyłając pudełko z pięcioma wybranymi przez nich parami okularów. Na podjęcie decyzji zakupowej zyskują pięć dni – mówi Dawid Winter, współtwórca Muscata. 

- Z analiz wynika, że ok. 80 proc. klientów naszych showroomów poznało markę w internecie. Przychodząc do sklepu wiedzą już, czego mogą się spodziewać, znają też bieżącą ofertę. Z tego powodu poziom konwersji uzyskiwany przez nas w sklepach stacjonarnych jest bardzo wysoki – dodaje Paweł Porucznik, współzałożyciel spółki 4Mosa. 

W 2015 r. poziom jej przychodów osiąganych ze sprzedaży wynosił  70 tys. zł, w kolejnym roku spółka zwiększyła go do 0,9 mln zł, a w 2017 r. osiągnęła 3,1 mln zł. Przedsiębiorcy szacują, że rok 2018 zamkną na poziomie ok. 10 mln zł. 

Rynek wchodzi w online

Muscat ze swoim konceptem wbija się w trend wprowadzania sprzedaży okularów do internetu. który jednak w Polsce, w porównaniu z najbardziej rozwiniętymi cyfrowo krajami, uwidacznia się powoli. 

- W Europie Środkowo-Wschodniej ok. 20 proc. odbiorców na rynku soczewek okularowych stanowią duże sieci optyczne, pozostałą, dominującą część wypełniają niezależne firmy, sprzedające głównie w stacjonarnych punktach. Wprawdzie część z nich prowadzi sprzedaż online za pomocą własnych witryn internetowych, to wciąż skala ich aktywności w sieci jest niewielka. Jednak, obserwując rozwój sektora w Europie Zachodniej, Skandynawii czy Stanach Zjednoczonych, można się spodziewać, że również w tej części świata w najbliższych latach zacznie się pojawiać coraz więcej marek działających w formule omnichannel, podobnej do Muscata – mówi Maciej Zbąski, key account and training manager Essilor Polonia. 

Zmiany nie ominą również firm takich jak Essilor. A czy jest szansa, by sektor optyczny przeszedł całkowicie na stronę online? 

- Uważam, że rynek pójdzie jednak w innym kierunku. Klient będzie oglądał oferty w internecie, tego nie unikniemy. Jednak ostatecznie zakupu i tak będzie ciągle dokonywał w salonie stacjonarnym – dodaje Maciej Zbąski.

Formuła proponowana przez Muscat pomija jedno ogniwo obecnego łańcucha dystrybucji – salony optyczne. 

- Popularność sprzedaży przez internet rośnie, lecz pozostają branże, które nigdy w pełni nie zostaną przez nią zdominowane. Dotyczy to ofert, w których finalny produkt jest oparty na subiektywnych odczuciach i potrzebach klienta. Oczywiście podstawowa jego forma znajdzie swoje miejsce w sprzedaży online, ale niewiele osób będzie w pełni zadowolonych z zakupu. Dotyczy to m.in. branży optycznej – z punktu widzenia specjalisty, optyka czy optometrysty, sprzedaż internetowa w tym segmencie nie powinna w ogóle zaistnieć. Jest za dużo indywidualnych składowych, które trzeba uwzględnić, aby prawidłowo wykonać finalny produkt - okulary. Każdy nawet niewielki błąd, wynikający z braku fizycznego kontaktu z klientem, może powodować zmiany w układzie wzrokowym, czyli pogorszenie widzenia. Jest jeszcze jeden istotny aspekt – okulary są traktowane jako wyrób medyczny wykonany na zamówienie, a to uniemożliwia zwrot zakupionego towaru – komentuje Paweł Szczerbiński, optyk i optometrysta, ekspert Krajowej Rzemieślniczej Izby Optycznej. 

W przypadku Muscata część zadań optyka wykonywana jest za pomocą aplikacji na stronie www lub stacjonarnie. 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bełcik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu