Amerykańsko-norweska fuzja sprawi, że w Polsce jedna firma będzie kontrolować połowę rynku odzyskiwania danych. Dla klientów może to nie być dobre.
Amerykańską firmę Kroll Ontrack przejął norweski Ibas Holdings. Obie spółki zajmują się odzyskiwaniem i kasowaniem danych oraz dostarczaniem elektronicznych środków dowodowych. Obie też mają swoje filie w Polsce. Ontrack w Katowicach, Ibas — w Łodzi. Jaki będzie ich los, na razie nie wiadomo.
— Jedyna informacja, jaką mogę obecnie przekazać, to ta, że do końca kwietnia zostanie opracowany plan działania dotyczący całego świata i każdego kraju z osobna — mówi Marcin Musil, dyrektor zarządzający Ontrack Odzyskiwanie Danych.
— Sprawa jest na zbyt wczesnym etapie, aby powiedzieć coś konkretnego. Nawet nie mamy skonkretyzowanych terminów, w których będziemy się spotykać i rozmawiać na temat połączenia — potwierdza Bartłomiej Papieski, dyrektor zarządzający Ibas Polska.
Z jednej strony połączenie Ontracka z Ibasem nie wydaje się w Polsce wydarzeniem bardzo znaczącym, nawet jak na standardy niszy, w której firmy działają. Przypomina raczej połknięcie myszy przez słonia. Ontrack zatrudnia bowiem w Polsce 30 osób, Ibas — 3.
Ale z drugiej strony, połączona firma będzie kontrolować blisko połowę polskiego rynku odzyskiwania danych.
— Na polskim rynku połączenie firmy Ontrack z Ibasem spowoduje, że w miejsce konkurujących dotychczas podmiotów pojawi się jeden duży. Niesie to ryzyko podwyższenia cen oraz obniżenia poziomu jakości obsługi. Wynika to z prostej zasady działającej w każdej branży — im mniejsza konkurencja, tym mniej się trzeba starać o klienta — uważa Sebastian Małycha, prezes MediaRecovery z Katowic, polskiej firmy odzyskującej dane.
